|
Kupcy z zamojskiego Nadszańca dostali zgodę od miasta na handel do
Wielkanocy. Po świętach mają trzy dni na rozbiórkę stoisk i przekazanie budynku
Zakładowi Gospodarki Lokalowej
Jest to ostateczny termin wyprowadzki. Kolejnych nie będzie – zapowiada Stanisław Koziej, prezes ZGL. Wczoraj (3 marca) podlegli mu urzędnicy przygotowywali aneksy do umów z handlowcami z Hali Targowej Nadszaniec.
- Jeżeli kupcy zgodzą się opuścić obiekt do
26 marca, przez cały okres przedświąteczny mogą prowadzić handel w tym obiekcie
na dotychczasowych zasadach. Takie zapisy znajdą się w przygotowywanych przez
nas dokumentach – dodaje prezes.
Spór pomiędzy magistratem a handlowcami trwa od wielu tygodni. Wielokrotnie już zmieniano termin wyprowadzki z obiektu, przeznaczonego przez miasto do remontu. Działo się tak na życzenie kupców. Umowy dzierżawy ostatecznie wygasły 15 lutego. Wcześniej kupcy zabiegali u władz miasta o udostępnienie im innego miejsca do handlowania, bądź znalezienie działki, na której mogliby postawić hale. Bez efektu. Miejsca wskazane przez miasto nie spełniały oczekiwań protestujących. W ubiegły piątek, 29 lutego, handlowcy odebrali pismo podpisane przez prezesa Kozieja informujące, iż od 3 marca (poniedziałek) do czasu zakończenia remontu Nadszańca, hala będzie nieczynna. „Wstęp do obiektu mają tylko najemcy, właściciele kiosków celem demontażu wszelkich konstrukcji kiosków, punktów handlowych i ich usunięcia z terenu hali Targowej. Osobom trzecim wstęp do obiektu wzbroniony” - napisali urzędnicy. Wczoraj rankiem kupcy pojawili się w budynku i bynajmniej nie po to, by likwidować stoiska.
- Przyszliśmy do pracy –
zapewniali. – Wielu z nas jeszcze w piątek jeździło po towar. Dostawy były też
dziś. Proszę spojrzeć na stoiska. Jest świeży chleb i bułki. Niektórzy mają
spore zapasy mięsa i wędliny. Przecież to wszystko się zmarnuje.
Rankiem, w środku hali targowej byli wyłącznie handlowcy. Klientów nie wpuszczano. Wejścia do budynku strzegli wynajęci przez ZGL ochroniarze. Sytuacja zmieniła się dopiero przed południem. Po spotkaniu z prezydentem Marcinem Zamoyskim. Kilkudziesięcioosobowa grupa kupców złożyła gospodarzowi miasta niezapowiedzianą wizytę. Zmusili prezydenta od przerwania narady z dyrektorami wydziałów.
- Chcieliśmy uzyskać zapewnienie władz miasta, iż będziemy mogli handlować do świąt. Taką zgodę dostaliśmy – powiedział nam chwilę po spotkaniu Andrzej Szpatuśko, prezes Stowarzyszenia Handlowców Nadszaniec. Co będzie po Wielkanocy?
- Wiele osób zamierza likwidować stoiska. Nie chce przenosić ich w inne miejsca – kontynuuje Szpatuśko.
Planuje tak zrobić m.in. Mieczysław Puszka, właściciel czterech stoisk z mięsem, wędlinami.
- W nowym miejscu
musiałbym ponieść zbyt duże nakłady. Nie stać mnie na to. Wszystko zamykam –
przekonuje.
W Nadszańcu przedsiębiorca zatrudnia 12
osób. Wszyscy będą musieli poszukać sobie innego zajęcia.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|