newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Beaty, Eugeniusza, Lidy strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - Adam Jaworski
Data: 29.01.2008, 10:00
Zmiany: 29.01.2008, 10:00
Czytane: 225x
Komentarzy: 0 [sprawdź]

  
Archiwum: 511   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Odszedł Miles Lerman  

Zmarł 22 stycznia w Filadelfii. Przeżył 88 lat. Większość swojego życia poświęcił temu, aby upamiętniać ofiary zbrodni niemieckich. Robił wszystko, by nikt nie zapomniał o tym, co się stało w czasie wojny. - Jeśli stale będziemy o tym pamiętać, jest szansa, że coś tak okropnego już nigdy się nie powtórzy - tłumaczył

Miles Lerman urodził się w 1920 roku w Tomaszowie Lubelskim. Pochodził z zamożnej rodziny. Lermanowie mieli młyny w Tomaszowie, Bełżcu, Zamościu oraz w Leżajsku. W Tomaszowie Lerman ukończył szkołę podstawową, w Zamościu uczył się w liceum hebrajskim. Chciał studiować we Lwowie.
- Tuż przed wojną Lerman pojechał do Lwowa. Znalazł mieszkanie - mówi Robert Kuwałek, były dyrektor Muzeum Miejsca Pamięci w Bełżcu, obecnie pracownik Państwowego Muzeum na Majdanku. Kuwałek należał do najbliższych współpracowników Lermana.

Według Kuwałka wojna zastała Lermana właśnie we Lwowie. Po wkroczeniu do Polski wojsk niemieckich do Lwowa wyjechali wszyscy najbliżsi krewni Lermana. Kiedy i do tego miasta wkroczyli Niemcy, Lerman podzielił los kilkudziesięciu tysięcy Żydów. Trafił do obozu pracy. Udało mu się stamtąd uciec, był w oddziale partyzanckim. Niestety, krewni Lermana zostali wywiezieni do obozu zagłady w Bełżcu.
- Opowiadał, że właśnie w Bełżcu zostali zamordowani. W tym obozie zginęło 24 krewnych Milesa - wspomina Kuwałek.

Po wojnie Lerman przyjechał do Tomaszowa Lubelskiego.
- Ale to już nie był ten sam Tomaszów. Byłem w Zamościu, ale to już nie był ten sam Zamość - mówił Lerman. Nie znalazł w Tomaszowie i Zamościu miejsc, w których spędził dzieciństwo i młodość. Nie odnalazł swoich dawnych znajomych. Dzisiaj w Tomaszowie nie ma już nawet rodzinnego domu Lermanów (był przy ul. Krasnobrodzkiej). Jedynie w Bełżcu, niedaleko Muzeum - Miejsca Pamięci jest jeszcze młyn, który do nich należał.
- Wszystko przeminęło, to bardzo bolało - tak Lerman wyjaśniał decyzję o wyjeździe do Lublina, a później do Łodzi.
Tam poznał swoją przyszłą żonę, Krystynę. Podobnie jak on, straciła w czasie wojny najbliższych. Przeszła przez piekło obozu w Oświęcimiu. Miles chciał z żoną wyjechać do Izraela, ale w końcu postanowił inaczej. Wyemigrował do USA. Opuścił Polskę, bo nie widział w niej dla siebie miejsca. Tym bardziej po nagonce antysemickiej, tuż po zakończeniu wojny.

W Stanach Zjednoczonych pracował na farmie (hodował kurczaki), studiował prawo. Pracował w branży paliwowej i jednocześnie handlował nieruchomościami.
- Budowałem stacje benzynowe, kupowałem, sprzedawałem - opowiadał, ale od rozmów o biznesie wolał mówić o potrzebie ocalenia od zapomnienia tego, co wydarzyło się w czasie wojny. I tak na dobrą sprawę, temu podporządkował swoje życie. Tym bardziej, że w USA szybko przekonał się, iż nawet środowiska żydowskie nie bardzo wiedzą, czym była Zagłada, czym był Holocaust.

Lerman włączył się do prac na rzecz utworzenia Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. Był przewodniczącym Rady Muzealnej. Dodatkowo, utworzył z żoną fundusz stypendialny. Środki przeznaczał na badania i publikacje dotyczące udziału Żydów w ruchu oporu, w czasie II wojny światowej.
- Lerman był postacią bardzo dobrze w świecie znaną i szanowaną - podkreśla Robert Kuwałek.

To z Lermanem sprawy upamiętnienia ofiar Zagłady uzgadniał m.in. Icchak Rabin, generał armii Izraela, były premier (1974-77 oraz 1992-95), laureat Pokojowej Nagrody Nobla (1994). Icchak Rabin przyjechał do Lermana w roku 1982. W roku 2002 Lermana podejmował na audiencji Papież Jan Paweł II.
Nie sposób dzisiaj przecenić roli, jaką odegrał Lerman przy realizacji projektu budowy w Bełżcu, na terenie byłego obozu Muzeum - Miejsca Pamięci. To Lerman też gromadził i przekazał pieniądze na odnowienie cmentarza żydowskiego w Tomaszowie Lubelskim.

Po raz ostatni Lerman był w Bełżcu (ale też w Tomaszowie Lubelskim i Zamościu) w czerwcu 2007 roku.
Robert Kuwałek: - Już wtedy najbliżsi znajomi Lermana przypuszczali, że to jest jego pożegnanie z Polską. Przypuszczali, że Miles nie znajdzie już dość sił, aby przyjechać tutaj po raz kolejny.

Ale wtedy Miles miał jeszcze jedno marzenie. Popijał whisky i snuł plany. Chciał, aby we Lwowie powstał pomnik, może muzeum. Tym razem chciał przypomnieć o ofiarach Holocaustu na Ukrainie.
Lerman miał też nadzieję, że gdyby jego zabrakło, o zrealizowanie tego projektu zadbają jego najbliżsi. Miał dwoje dzieci, pięcioro wnuków i sześcioro prawnuków.

Na wieść o śmierci Lermana kondolencje jego rodzinie przesłali: burmistrz Ryszard Sobczuk oraz Urząd Miasta w Tomaszowie Lubelskim.
„Odchodzisz do wieczności, w naszej pamięci pozostaniesz rodakiem na zawsze jako wybitna postać dążąca do budowania rzetelnych, opartych na prawdzie stosunków polsko-żydowskich” - napisał burmistrz Sobczuk.

Co Miles Lerman powiedziałby dzisiaj, gdy w Polsce została wydana książka Jana Tomasza Grossa „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”.
- Nie wiem. Przyznam, że nigdy nie mówił o tych sprawach. Pewnie by tej książki nie komentował. Podobnie jak nigdy nie komentował wcześniejszej książki Grossa „Sąsiedzi” o pogromie Żydów w Jedwabnem, w czasie okupacji - mówi Robert Kuwałek.

 




Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - P.Rogalski & R.Moteka]