Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - �ycie spo�eczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 Szukaj:
Google   
  strona g��wna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - Adam Jaworski
Data: 14.11.2007, 12:00
Zmiany: 14.11.2007, 12:00
Czytane: 3783x
Komentarzy: 0 [sprawdďż˝]
test
  
Archiwum: 861   Archiwum>>
Co siďż˝ dzieje na Forum?
Zapisz siďż˝!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzieďż˝ w twojej poczcie email.
Lvivskie ponad wszystkie  

Rostysław Łozowiuk nie wygląda na smakosza piwa, choć zapewnia, że rocznie wypija 150 litrów. Jest szczupły, ani śladu mięśnia piwnego. Ale o piwie mógłby opowiadać godzinami. To nie przypadek, że to właśnie on został kustoszem Muzeum w browarze, w którym produkowane jest jego ulubione piwo „Lwowskie”. I nie ma co mówić, Rostysław jest z tego bardzo dumny

Łozowiuk pracował we lwowskim Instytucie Naukowo-Badawczym Poligrafii. Dwa lata temu rozpoczął pracę w browarze. Bo od dwóch lat istnieje muzeum. Rocznie odwiedza je ponad 20 tys. osób.

Łozowiuk nadaje się do tej pracy, jak mało kto. Bo po pierwsze, nikt na Ukrainie nie ma takiej jak on kolekcji etykiet (180 tys. sztuk), czyli w pasji birofilskiej jest niedościgniony. Rostysław kiedy tylko miał okazję, próbował trunków z innych browarów, również zagranicznych. Ale nie ukrywa, że szczególnie zasmakował w piwie ze Lwowa. W jego smaku i zapachu odkrywa historię. Takich jak on miłośników lwowskiego napitku są dziesiątki tysięcy. Dowód? Tyle osób wzięło udział w jubileuszowym, z okazji 290-lecia browaru, konkursie. Należało kompletować kaplse. Jeśli komuś udało się zebrać te z cyframi 1,7,1,5 (to data założenia browaru) mógł wziąć udział w losowaniu nagród specjalnych. Główną wygraną był pierścień z diamentami. Przyznano też 3 srebrne kufle.

Kto chce żyć bez troski, pije piwo „Lwowskie”
We Lwowie piwo z rodzinnego browaru zawsze być musi, nie ma siły. A gdy klient którejś z restauracji zamawia piwo, a przy tym nie precyzuje, o jaką markę chodzi, może być pewny, że za chwilę na stole pojawi się „Lvivskie”. Bo jakżeby inaczej? W tej materii nie zmieniło się nic.

„To piwo, a zwłaszcza „Marcowe”, szło z powodzeniem w zawody z „Okocimiem” i „Żywcem”, a rozlewane później w „gelajzy” i „halby” wprawiało w pyszny humor bywalców „Atlasa” i „George’a”, a w jeszcze pyszniejszy właścicieli tego Towarzystwa Akcyjnego Browarów Lwowskich, które jeszcze w 1896 roku założył wiedeńczyk Klein, któremu to piwo pozwoliło uzbierać tyle forsy, że mógł sobie nabyć u cesarza tytuł barona” – wspominał nieodżałowany Jerzy Janicki, lwowiak z krwi i kości, autor wielu publikacji poświęconych ukochanemu miastu. Wyżej przytoczony fragment pochodzi z „Krótkiego przewodnika po Lwowie”. „Atlas” i „George” to bardzo znane przed wojną restauracje.

Choć we Lwowie historia spogląda z każdej kamienicy i przypomina o rodowodzie miasta, to Polak chyba najbardziej swojsko będzie się czuł, gdy odwiedzi muzem we lwowskim browarze.

W folderach reklamowych browaru Ukraińcy ani myślą rezygnować z przypominania o polskich tradycjach piwowarzenia. Tak, jakby zmiany zachodzące we Lwowie, piwa się nie imały. Co z tego, że przy kościele św. Elżbiety wyrósł pomnik Stepana Bandery (mają jeszcze być kolumny, aby podkreślić znaczenie bohatera, ukraińskiego nacjonalisty)? Co z tego, że żołnierze UPA, którzy teraz wracają do łask, są traktowani jak bohaterowie (co prawda bardziej w zachodniej części Ukrainy, w tej wschodniej już nie - tam ciągle uważa się ich za kolaborantów hitlerowskich)? Smak i historia piwa są ahistoryczne. Dlatego też, jak za dawnych lat, tak i teraz w materiałach reklamowych browaru są używane hasła, które obowiązywały za czasów, gdy firma należała do Lwowskiego Towarzystwa Akcyjnego Browarów SA. Teraz, jak przed II wojną światową, tyle że po ukraińsku, do picia „Lvivskiego” zachęcają takie oto hasła: „100 lat żyje, kto Lwowskie piwo pije”, „Smakosze piją tylko piwo Lwowskie”, „Kto chce żyć bez troski, pije piwo Lwowskie”.

Warto wspomnieć, że Lwowskie Towarzystwo Akcyjne Browarów SA zapędzało się dalej. „Małopolskie straże pożarne gaszą pragnienie wyłącznie powszechnie znanem, znakomitem piwem Lwowskiem - Eksprtowem Bawarskiem Porterem Imperjal”.

Dobre piwo na każde czasy
Na ile te hasła reklamowe przynosiły skutek, a na ile przywiązanie lwowian do własnego wyrobu było rzeczą naturalną, trudno rozstrzyg- nąć.
Rostysław Łozowiuk przypomina tylko, że gdy nawet browar przejęli Niemcy, i oni nie odważyli się na dokonanie poważniejszych zmian. Przykład? Kustosz Łozowiuk chętnie taki przywoła. Na butelkach „Lwowskiego” był wytłoczony napis z nazwą browaru. Kształtu butelek jednak nie zmieniono, a i tłoczenia, choć w języku niemieckim, pod względem układu napisu na butelce się nie zmieniły. „Staatsbraurei LEMBERG” - głosił napis, ale istota pozostała ta sama. Bo i tak każdy wiedział, o jakie piwo chodzi, a LEMBERG to przecież stary, poczciwy Lwów, czy też Lviv, jak kto woli.

Po wojnie browar wprawdzie upaństwowiono, ale nadal jego wyroby cieszyły się uznaniem.
- W czasach cesarstwa austriacko-węgierskiego browar we Lwowie należał do trzech czołowych tego typu przedsiębiorstw w monarchii. Z kolei przed II wojną światową był jednym z trzech najlepszych browarów w Polsce. Trudno powiedzieć, które były od niego lepsze. A po wojnie był uznawany za jeden z czołowych w ZSRR - zaznacza Łozowiuk. - Piwo ze Lwowa wożono przecież do Kremla, bo tego życzyli sobie przedstawiciele najwyższych władz państwowych.
„Lvivskie” nadawało się też znakomicie na przyjęcia delegacji zagranicznych. Tak czy owak, na Kremlu nie mogło go nigdy zabraknąć.

Rostysław Łozowiuk chętnie zgromadziłby więcej danych na temat historii browaru. Niestety, dwie wojny, okupacja, czasy ZSRR zrobiły swoje. Kto wie, czy o piwie ze Lwowa nie pisano kiedyś tak jak np. w XV wieku o wareckim. To, omal nie dostąpiło niebywałego zaszczytu i niewiele brakowało, aby zastąpiło mszalne wino. Przynajmniej, jeśli wierzyć legendzie, która mówi, iż mieszkańcy Mazowsza wysłali nawet w tej sprawie umyślnych do papieża. Ojciec Święty nie zgodził się jednak na taką rewolucję.

Kto piwo psuje...
Rostysław Łozowiuk za nic nie zdradzi najbardziej sekretnych receptur, według których dzisiaj warzone jest piwo. Ale za to opowie o historii browaru we Lwowie, ale też i samego piwa. Co powinno dać ciekawskim do myślenia.
Sprawy mają się tak. Po pierwsze, za datę założenia browaru przyjmuje się rok 1715. Bo to wtedy właśnie oo. jezuici założyli we Lwowie pierwszy prawdziwy browar, który mógł produkować na skalę przemysłową.
- Pierwsza wzmianka o piwie ze Lwowa pochodzi z roku 1382. Mniejsze browary funkcjonowały wprawdzie wcześniej, ale jakoś ich piwo nie zrobiło zawrotnej kariery - wyjaśnia kustosz.

Tajemnica sukcesu być może tkwi w tym, że z kim jak z kim, ale z jezuitami nie było żartów i w zakonie wymagano bezwzględnego przestrzegania reguł. Czasami może nawet zbyt rygorystycznie, ale akurat w przypadku warzenia piwa ta metoda się sprawdziła. I sprawdzała, gdy Austriacy zabrali jezuitom browar. W muzeum browaru jest prezentowany certyfikat niejakiego Franza Gardnera, który w roku 1796 został mistrzem browarnictwa. W dokumencie jest opis sylwetki samego Gardnera (był ponoć człowiekiem niezbyt imponującego wzrostu).
- I tak, jeśli nawet ktoś inny wszedłby w posiadanie dokumentu, nie mógłby nikogo oszukać. Nie mógłby podać się za Gardnera - śmieje się Łozowiuk.
A bardziej poważnie dodaje, że aby zostać mistrzem sztuki browarniczej należało terminować w zawodzie i to pilnie, przez co najmniej 2 lata i 6 tygodni. Mistrz musiał być bowiem osobą w pełni kompetentną.

Takie podejście jest Łozowiukowi miłe. Kustosz ma wprost niezwykły szacunek do tradycji i nade wszystko ceni sobie fachowość. A fuszerki nie znosi. Na pewno tego nie wie, ale domyśla się, że podobnie uważali ci, którzy przez setki lat pracowali na dobrą opinię piwa ze Lwowa. Gdy Łozowiuk opowiada o konieczności zachowania wszelkich procedur, chętnie przywołuje kodeks Hammurabiego, w którym nie zabrakło też miejsca dla fachu piwowarskiego.
- W kodeksie był zapis, który mówił, co czeka tych, którzy oszukują, czyli rozcieńczają piwo wodą. Za takie przestępstwo przewidziano karę śmierci - raduje się Łozowiuk.
Na pocieszenie jednak dodaje, że Hammurabi, przy swoich wszystkich przywarach, był władcą wielkodusznym. Przestępca mógł wybrać, w jaki sposób zejdzie z tego świata.

Mógł być utopiony w beczce z rozcieńczonym piwem. W grę wchodziła też i taka możliwość, że będzie musiał pić piwo, którego sam nawarzył. Tak długo, aż pęknie.
- Nie ma co mówić, piękne to były czasy - zamyśla się Łozowiuk.


..............................................................

Piwo czyli sikar


Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że piwo pierwsi warzyli Sumerowie. W czasie prac archeologicznych w Iranie znaleziono fragmenty glinianych pojemników. Naczynia mają ok. 6,5 tys. lat. Po rekonstrukcji przypominały kształtem kadzie warzelne, jakie odnaleziono w Mezopotamii, w mieście Lagasz. Tam też odnaleziono tabliczki gliniane. Napisy mówią o tym, że piwo warzono w świątyni bogini Bau. Przy wyrobie piwa pracowały 32 osoby (27 piwowarów i 6 pomocników). W języku Sumerów piwo określano mianem „sikar”. Również z późniejszych odkryć archeologicznych (naczynia w grobowcach i świątyniach, napisy z glinianych tabliczek) można wnioskować, że niemal od początku piwo było uznawane za napój magiczny (nie przypadkiem warzelnie znajdowały się w świątyniach lub ich sąsiedztwie), a receptura była ściśle chroniona. Tajemnicy warzenia piwa dostępowali tylko wybrani, często były to osoby spokrewnione lub skoligacone z rodem panującym. Podstawowym surowcem do produkcji piwa były zboża (pszenica, jęczmień). Dodawano do niego sok daktylowy, oliwki, kminek. Dopiero w VI wieku n.e. w Babilonii zaczęto wykorzystywać szyszki chmielowe.
W tamtych czasach piwo pito z naczyń, na których dnie był osad. Stąd do skonsumowania napoju używano trzcinowych słomek.
W starożytnym Egipcie mocne piwo zawierało 10-15 proc. alkoholu i 25-35 proc. ekstraktu.
Od VIII wieku n.e. do produkcji napoju zaczęto używać chmielu (kronika opactwa w Saint Germain). Najczęściej warzeniem piwa zajmowali się zakonnicy (cystersi, benedyktyni).



.....................................................................


Hektolitry zdrowia
Właścicielami browaru we Lwowie są firmy duńska i brytyjska: Carlsberg Breweries oraz Scottisch&Newcastle. „Browar Lwowski” znajduje się przy ul. Kleparowskiej. Zatrudnia ok. 220 osób (w sezonie ok. 250). Rocznie produkuje 1,4 mln hektolitrów piwa.
Kustosz browarnianego muzeum Rostysław Łozowiuk przypomina, że w szyszkach chmielowych, a więc i w piwie jest ok. 400 substancji odżywczych dla organizmu.

Piwo jest sprzedawane głównie na Ukrainie, ale też eksportowane do krajów europejskich oraz USA. Do Polski jest sprzedawane piwo „Porter” i „Premium”. Za to ostatnie lwowskiemu browarowi w 2001 roku przyznano Złoty Medal podczas Wystawy Win i Serów w Kanadzie. Święto browarników lwowskich przypada 14 października, wtedy w kościele prawosławnym jest obchodzone Święto Pokrowy (Opieki) Matki Bożej.

Z okazji 750-lecia Lwowa, czyli w ub. roku uwarzono piwo „Legenda” (półciemne z 4 gatunkami słodu). Podobnie jak w czasach Lwowskiego Towarzystwa Akcyjnego Browarów S.A. i dzisiaj „Browar Lwowski” wspiera finansowo miasto oraz instytucje dobroczynne.

Przed wojną, najbardziej znanymi gatunkami piwa ze Lwowa były: „Marcowe”, „Eksportowe”, „Bawar - piwo ciemne dubeltowe”

 










R E K L A M A






Wi�cej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuďż˝
Drukuj ten artykuďż˝
Informacje opublikowane przez INTERNAUT�W nie podlegaj� cenzurze. W�a�ciciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadaj� za tre�� zamieszczonych materia��w, tekst�w i komentarzy! Je�eli zawarto�� nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to g�owna tre�� tej strony jest kopi� znalezion� w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net s� dokonywane za zgod� autor�w lub w�a�cicieli, serwis roztocze.net nie jest w �aden spos�b zwi�zany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich tre��.
Komentarze [do g�ry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - roztocze.net - P.Rogalski & R.Moteka]