newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Adeliny, Erazma, Sobiesława strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Roztocze Online - J@-Kubek
Data: 24.10.2007, 9:01
Zmiany: 24.10.2007, 9:53
Czytane: 498x
Komentarzy: 0 [sprawdź]
  
Astromaniacy w Kawęczynku [2/0]

[przeczytane: 2x/komentarzy: 0]
Kawałek Czeczenii w Lubyczy [10/0]

[przeczytane: 10x/komentarzy: 0]
Archiwum: 509   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Sprawozdanie z pola walki  

Sprawozdanie z pola walki

Odbieram maila i czytam: „Zapraszam na manewry 20 października w józefowskich kamieniołomach”. I poniżej podpis: „RGB” czy – dla niewtajemniczonych - Roztoczańska Grupa Bojowa.

Myślę sobie "fajnie, jeszcze tam nie byliśmy, a kto jedzie?". sprawdzam w sieci kto się zadeklarował. Jest biłgorajskie RGB i józefowskie RBG, są lubelskie P.A.T. i C.A.T.S. oraz niezrzeszeni i zamojskie Z.O.M.O. Eagle Six Team muszą też być. Seria szybkich telefonów. Już wiem, że jedzie tylko dwóch ludzi z mojej grupy. Dowodzę Eagle Six piąty rok i nie jedno widziałem ale perspektywa starcia się z dużą ilością przeciwników - w dodatku o wiele bardziej doświadczonych i uzbrojonych - rodzi w mojej głowie chorą ciekawość a na ustach lekki uśmieszek.

Noc przed wyjazdem. Leje jak z cebra a w dodatku jeden z moich ludzi musi się wycofać o ile nie naprawi sprzętu. U mnie wszystko spakowane, przesmarowane i trzy razy sprawdzone ale jak tak dalej pójdzie to nie sprzęt nas zatrzyma tylko pogoda. Rano na szczęście chmury rozeszły się. Jadę zerówką bo z przystanku blisko na dworzec busów. Żona wysiada przystanek dalej więc po buziaku dla niej i półtorarocznej córeczki i już jestem na stacji. Pełno ludzi, wszyscy jakoś dziwnie na mnie patrzą ale kumple – widzę kątem oka - już są, więc sam nie jestem. Rzut oka na sprzęt. Wszystko OK. Jest i kolejny fuks bo jeden znajomy ma akurat trzy wolne miejsca w jeepie więc jedziemy za darmo.


Na miejscu okazuje się, że sporo ludzi nie przyjedzie. Przestraszyli się wczorajszego deszczu. Trudno - będzie nas trochę mniej. Ktoś z RGB postanowił nas oprowadzić po terenie manewrów i wytłumaczyć, że nie wolno wychodzić poza taśmę bo to miejsca szczególnie niebezpieczne - uskoki, pionowe, siedmiometrowe ścianki i skarpy. Dookoła sporo lasu i jeszcze więcej pola. W środku wielki wąwóz podziurawiony dawnymi wykopaliskami. Będzie ciężko, nawet bardzo ciężko. Wracamy na parking a tam właśnie zajeżdżają niezrzeszeni z Lublina. Piotrek i Szary Wilk. Syn i ojciec. Syn od kilku lat uczestniczy w rekonstrukcjach bitew II wojny światowej. Wilk jest na emeryturze, służył w oddziałach specjalnych Żandarmerii Wojskowej. Z nimi przyjechał jeszcze Bratek z Ojcem. Mają bardzo dobry sprzęt ale twierdzą, że są kompletnymi żółtodziobami. Kilka podstawowych airsoft’owych pytań w stylu ile to maleństwo ma fps"ów? Za chwilę już są CATS"i z Lublina. Wszyscy w jednakowych mundurach i wyposażeniu. Inna tylko broń – dobrana jak komu wygodniej.

Krótkie wprowadzenie w scenariusz. Grupa atakująca jest desantowana spadochronowo około 600 metrów od celu, którym są trzy rakiety balistyczne dalekiego zasięgu. Rakiety trzeba zniszczyć a zniszczenie symuluje odpalenie specjalnej świecy dymnej. Druga grupa broni tych rakiet. Podział prosty: RGB kontra reszta. A więc walczymy z lublinianami. Moneta w powietrzu i po chwili na dłoni Szarego Wilka. Wypadł orzełek więc to my atakujemy!
 



Wystrzał petardy miał sygnalizować start ale jak idą wszyscy to przecież nie zostanę w bazie sam. Szary Wilk z daleka robi zdjęcia zdradzając pozycję wroga więc idziemy. Mamy sporo czasu na dojście. Byle się nie dać trafić. Razem z jedynkami dochodzę do mniej więcej połowy pola. Szybki przypływ adrenaliny uderza mi do głowy. Pociski „wroga” odbijają się od marnej osłony jaką daje usypisko żwiru. Wiem, że długo tu nie mogę zostać bo snajper zaraz się ustrzeli. Odruchowo patrzę do tyłu. Gdzie jest reszta. Zostało nas czterech. Kumpel oberwał więc krzyczy "MEDYK". Próbuję mu pomóc ale jak tylko się ruszam z miejsca kula przelatuje mi tuż koło oczu. Ufff to był fart trzeba szybko zmienić pozycję. Po prawej słyszę już znajomy klekot. Druga grupa nawiązała ogień z wrogiem. Szybko przebijam się na drugą stronę i chowam w zaroślach. Od czasu do czasu strzelam do gościa, który uporczywie wystawia głowę zza węgła. Jakoś nie mogę się wstrzelić ale póki co mnie jeszcze nie namierzyli. Wreszcie wyciągnął czerwoną szmatę no nareszcie oberwał ale od kogo? Słyszę za plecami kroki. Nerwowy odruch każe się odwrócić i nacisnąć na spust. Mam jeszcze trochę refleksu jednak to resztki drugiej grupy. Zeszli ze skarpy, żeby wzmocnić środek. wciąż się przebijamy, kawałek po kawałku. Długa seria miażdży moich towarzyszy. Herr Sister się skarży - przecież ta skarpa jest wyłączona z obszaru walki. Już wiem co się stało. Przeciwnik ustawił się w niedozwolonym miejscu ale walka trwa nadal. cofam się z rannymi. kiedy znikają mi z oczu chowam się w środku pola na dużym porośniętym krzakami wyrobisku. zostało nas dwóch. - Dobra dostałem - słyszę zza pleców. No to nieciekawie się układa. Jestem sam a dookoła wróg. Moja drużyna nie pojawi się wcześniej niż za osiem minut. przeleżę tu i kiedy przyjdą powystrzelam przeciwników w plecy. Pech. Jeden z „wrogów” zobaczył mnie. Krótka wymiana ognia i wracam do swoich. Zabrakło dwóch minut.
 

Zabawa skończyła się późnym wieczorem. Moja grupa musiała pożegnać się wcześniej. Brak prywatnego transportu wymusił podróż autobusem. Zdobyte doświadczenie wykorzystamy przy okazji kolejnego zlotu. Kilka siniaków i rozbity nos to niewielka cena za cały dzień zabawy w wojnę. Adrenalina powoli się obniża i zaczynam odczuwać zmęczenie. Zanim zasnę przejrzę jeszcze zdjęcia.
 

Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - P.Rogalski & R.Moteka]