newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Reginy, Marka, Melchiora strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Roztocze Online - Łukasz Kot
Data: 23.10.2007, 9:01
Zmiany: 23.10.2007, 9:45
Czytane: 549x
Komentarzy: 2 [sprawdź]
  
Archiwum: 511   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Premier z Zamościa  

Jeżeli zapytalibyśmy kogoś z mieszkańców Zamościa kim był Leopold Skulski, to niewielu znałoby odpowiedz na to pytanie. Warto zapoznać się z biografią tego człowieka, który w doniosły sposób zapisał się na kartach historii naszego kraju.

Leopold Skulski (1877-1939-45) urodził się w Zamościu, tam też w 1906 r. ukończył gimnazjum. Początkowo studiował na Carskim Uniwersytecie Warszawskim farmację. Otrzymał tytuł prowizora farmacji. Następnie studiował na Politechnice w Karlsruhe. Odebrał tytuł inżyniera chemika. Był prezesem Korporacji Studentów Polaków w Karlsruhe. Prowadził obrady jako przewodniczący XIX Zjazdu Zjednoczenia Towarzystw Młodzieży Polskiej za Granicą w Genewie w dniach 24-30 grudnia w 1905 r.

Po ukończeniu studiów pracował jako kierownik w Warszawskim Towarzystwie Akcyjnym ,,Motor”. W 1907 przeniósł się z Warszawy do Łodzi do tamtejszej filii fabryki. Bardzo prężnie działał w tym mieście (był właścicielem dwóch aptek i fabryki krochmalu; był współzałożycielem i prezesem Towarzystwa Gimnastycznego ,,Sokół’; założył Zjednoczenie Narodowe; był także redaktorem naczelnym organu prasowego partii który ukazywał się pod taką sama nazwa co ugrupowanie; działał w Lidze Narodowej jak również w Radzie Głównej Opiekuńczej). W latach 1916-1919 sprawował początkowo funkcję wiceprezydenta a potem prezydenta Łodzi. Z sukcesem kandydował do sejmu w 1919 r.

Był posłem na Sejm Ustawodawczy RP (1919-1922). W sejmie przewodniczył Komisji Robót Publicznych. Wszedł w skład Komisji Administracyjnej. Zainicjował połączenie Zjednoczenia Narodowego i Polskiego Zjednoczenia Ludowego. Powstało Narodowe Zjednoczenie Ludowe, którego został prezesem. Powierzono mu funkcje premiera (XII 1919 – VI 1920) następnie ministra spraw wewnętrznych (VII 1920 – VI 1921) w rządzie Wincentego Witosa. Bez sukcesu brał udział w wyborach w 1922 r.

Po niepowodzeniach swojej partii (NZL) w wyborach parlamentarnych doprowadził do jej zjednoczenia z PSL ,,Piast”. Działał w Polskim Stronnictwie Ludowym ,,Piast” jako wiceprezes, członek Zarządu Głównego i członek Rady Naczelnej. Z ramienia partii od 1925 r. był członkiem Trybunału Stanu. W międzyczasie zajmował się działalnością gospodarczą.

Zasiadał w radach nadzorczych kilku banków (m.in. jako członek Komisji Rewizyjnej Banku Polskiego) i spółek handlowych. Był członkiem zarządu i prezesem Towarzystwa Zakładów Żyrardowskich, należał do grona współzałożycieli spółki ,,Polskie Radio”. W PR do 1936 r. był wiceprezesem i prezesem. Był również przedstawicielem zakładów zbrojeniowych Vickers-Armstrong LTG. na Polskę. Posiadał udziały w koncernie lotniczym Douglas’a. W Łodzi zarządzał Łódzkim Towarzystwem Elektrycznym.

Ponadto zajmował się sprawami pozagospodarczymi. Pełnił funkcję prezesa Związku Filistrów Gdańskiej Korporacji ZAG (Związek Akademików Gdańskich) WISŁA. Był także prezesem Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego. W 1928 r. wycofał się z czynnej działalności politycznej w PSL ,,Piast”. Zaczął działać jeszcze prężniej na polu gospodarczym.

Przed wojna w 1937 r. związał się z Obozem Zjednoczenia Narodowego gdzie został członkiem zarządu sektora Miejskiego OZN w Warszawie.

Warto dodać, iż był szambelanem papieskim oraz prawdopodobnie kawalerem maltańskim. Po wybuchu wojny został aresztowany w Pińsku przez NKWD. Jako więźnia przewieziono go do Brześcia, następnie do Mińska. Tam też zaginął w nieznanych okolicznościach. Członkowie rodziny przypuszczają, iż jest pochowany w zbiorowej mogile w Kuropatach.

...........................................

Zamość 30.04.2007 r.


Szanowny Pan Marcin Zamoyski – prezydenta miasta Zamościa


Z szacunkiem i podziwem dla dokonań Leopolda Skulskiego – premiera i ministra spraw wewnętrznych w okresie II Rzeczpospolitej zwracamy się z prośbą o uczczenie pamięci tego człowieka, naszego rodaka po przez nadanie jego imienia jednej z ulicy miasta Zamościa jak również ufundowanie pamiątkowej tablicy i umieszczenie jej na kamienicy ,,Pod Madonną” gdzie niegdyś mieszkała rodzina Skulskich.
Pragniemy by pamięć o premierze Skulskim była żywa i widoczna w naszym mieście. Zwracamy się również do historyków i grona zamojskich przewodników by w swoich programach nauczania i przekazywanej wiedzy znalazły się informacje o zasługach i osiągnięciach Leopolda Skulskiego.
Wierzymy, że dzisiejsza sesja przyczyni się do wzrostu wiedzy na jego temat i będzie przyczynkiem do pogłębiania wiedzy o zasłużonych mieszkańcach Zamościa.



Postulat podpisali uczestnicy sesji:

Marcin Wichmanowski
Łukasz Kot
Jan Krzysztof Szczęsny
Andrzej Kędziora

 


Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]

Autor: z Łodzi
Tytuł: Mała skaza na życiorysie Skulskiego

Skąd:
Kiedy: 2008-03-25 13:18:39
W latach 20-tych L. Skulski wziął aktywny udział w sporym "szwindlu" związanym z przejęciem łódzkiej elektrowni.

RAPALSKI Stanisław, Zaprzepaszczenie elektrowni łódzkiej. Łódź 1926
lub
Zaprzepaszczenie elektrowni w Łodzi [nakł. Magistratu m. Łodzi]. Łódź 1926.

dodatkowo w:
BINDER Jerzy, Jak sprzedawano łódzką elektrownię. [w:] "Dziennik Łódzki", wyd. A, 27 I 1961, nr 27, s. 3.

To była podówczas szeroko znana i komentowana w Polsce sprawa.

Dla ogólnej orientacji fragment hasła "Elektrowania w Łodzi w Wikipedii:
"(...) Po wojnie zaczął się rozwój elektrowni, rozwój dość znaczny, bo na jej rozbudowę przeznaczano wszystkie zyski, jako że na razie nie było komu ich wypłacać w formie dywidendy. Odzyskanie prawa własności elektrowni to całe lata starań b. koncesjonariuszy w okresie międzywojennym. To całe pasmo nie przebierających w środkach zabiegów - wybiegów, kombinacji i oszustw. Dlatego elektrownia, która winna być upaństwowiona (i nawet była upaństwowiona przez kilka pierwszych lat) przeszła znów w ręce prywatne i do tego w dużej części niemieckie (po karkołomnym ominięciu przepisów traktatu wersalskiego). Koncesja została wydana w 1925 r. na mocy tzw. Uprawnienia Rządowego nr 12 na lat 40. Nie obyło się bez protestów działaczy samorządowych, mieszkańców Łodzi. Mimo to, elektrownia przeszła w ręce prywatne, miasto zostało oszukane, dostało zaledwie 20 % akcji nowej spółki akcyjnej - „Łódzkiego Towarzystwa Elektrycznego SA”, reszta należała do kapitału szwajcarskiego a przede wszystkim belgijskiego oraz niemieckich kapitalistów. Była to już połowa roku 1930. Posiadaczom akcji wypłacano ogromne dywidendy, członkom zarządu horrendalnie wysokie pensje, a mimo to każdy rok bilansowy zamykano czystym zyskiem 4 milionów zł.

Owe boje o własność elektrowni łódzkiej godne są opisania w osobnym haśle.

Po kilku latach sprawa łódzkiej elektrowni wypłynęła ponownie na powierzchnię. Okazało się bowiem, że najdroższy w Polsce prąd jest w mieście Łodzi. Prasa zaczęła bić na alarm. Historię wielkiego przemysłowego miasta, rzuconego na łup sprytnych geszefciarzy, przypominały czytelnikom dzienniki nie tylko łódzkie czy stołeczne, ale też poznańskie i śląskie. Ostra w tonie krytyka odezwała się z wielu naraz stron. W samych już tytułach gazety wołały: „Rak na organizmie państwa, kto rządzi w mieście Łodzi. Elektrownia wywozi ogromne kapitały. Afera z przekazaniem ważnego obiektu w obce ręce. Kto trzyma elektrownię w kieszeni. Mieszkaniec Łodzi płaci 76 groszy za jedną kilowatogodzinę. Elektrownia ściąga zbójecko wysoki haracz, a pieniądze wywozi za granicę”. „Łódź padła na kolana przed akcjonariuszami elektrowni. (...) Po to, żeby otrzymać zagraniczną pożyczkę magistrat oddal dobrowolnie akcje, które uzyskał w 1925 r. z tytułu umowy z Łódzkim Towarzystwem Elektrycznym. W ten oto sposób spór o elektrownię dobiegł końca. W ręce belgijskich finansistów wpadło kilka tysięcy akcji, z których każda przynosiła 6-procentową, murowaną dywidendę rocznie. Porównajmy: wpływy ze sprzedaży energii elektrycznej podnosiły się w 1937 r. do 23 000 000 złotych. Z tytułu dywidend z reszty posiadanych jeszcze akcji miastu wypłacono z tej sumy 400 000 złotych. Spisek międzynarodowych geszefciarzy zakończył się pełnym powodzeniem. Magistrat miasta Łodzi został wymanewrowany (...)”.


Autor: mix
Tytuł: Skulski

Skąd:
Kiedy: 2008-04-08 22:32:55
Polecam książkę ,,Sprawa Elektrowni w Łodzi" która wyszła nakładem Magistratu miasta Łodzi w 1926 r. Szczegółowo opisane są tam wątki całej sprawy z jak by się wydawało racjonalnym uzasadnieniem kroków czynionych przez Skulskiego, radnych miasta Łodzi i kapitał szwajcarski i Ministerstwo Przemysłu i Handlu (uzasadnienie str 3), przebieg pertraktacji (str 4). Podane są równiez warianty i przypuszczenia co by się stało z elektrownia gdyby np. pozostała pod nadzorem państwa, wykupiło ją miasto, oddano nowemu konsorcjum lub dotychczasowym koncesjonariuszom (str. 11-24). Sa również opinie rzeczoznawców technicznych (str. 24-29) oraz stanowiska odbiorców (str. 30), stanowisko Rady Miejskiej i ugrupowań w sprawie elektrowni (str 34-38), stanowisko magistratu w sprawie elektrowni (str. 38-39), stanowisko rządu w sprawie elektrowni w Łodzi (str. 39-40).

(cytat str. 8, Przedmowa)

(...) Sprawa elektrowni łódzkiej dotychczas nie spotkała się na łamach prasy z poważną obiektywną oceną krytyczną. To co dotychczas w tej materii pisano, posiada charakter luźnych, fragmentarycznych uwag, nie sięgających do głębi zagadnienia. Niejednokrotnie wyolbrzymiano znaczenie drobnych trzeciorzędnych szczególikow, pomijano zaś zagadnienia pierwszorzędnego zagadnienia. Częstokroć jedne i te same momenty spotykały się z najsprzeczniejszymi ocenami w zależności od tego przez jaką grupę były inspirowane, a jak wspomieliśmy, interesy poszczególnych odbiorców były wysoce rozbieżne. Wreszcie animozje partyjne, przejawiające się na terenie naszego miasta w sposób szczególnie jaskrawy, również nie mogły sprzyjać należytemu wyswietleniu sprawy. Łatwo zrozumieć, że w tych warunkach opinia publiczna musiała ulec zupełnej dezorientacji (...)

Łódź, w maju 1926 r. Magistrat M. Łodzi


Na końcu znajduje się rozdział pt. Słów kilka o broszurce radnego Rapalskiego (PPS) pt. ,,Zaprzepaszczenie Elektrowni Łódzkiej".

(cytat, str 101-102)

Nie mamy zamiaru polemizować z wywodami autora broszurki, sądzimy bowiem, że całokształt zagadnienia jak również i rola miasta w tej sprawie zostały przedstawione w niniejszej pracy w sposób dostatecznie jasny i wyczerpujący. W poniższych uwagach zamierzamy jedynie wskazać na najbardziej jaskrawe niescisłości, zawarte w enuncjacji p. Rapalskiego.


Dalej są wymienione niescisłości.
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - P.Rogalski & R.Moteka]