|
LiD uwiera Sikorskiego
Rozmowa z Radkiem Sikorskim, byłym ministrem obrony narodowej
Miał Pan podwójne obywatelstwo, polskie i brytyjskie. Przed objęciem stanowiska ministra obrony narodowej z brytyjskiego Pan zrezygnował. Nie jest już Pan ministrem, drogi z Prawem i Sprawiedliwością się rozeszły. Kandyduje Pan na posła z list Platformy Obywatelskiej. Warto było zmieniać PiS na PO?
- Obywatelstwa zrzekłem się zeszłego lata, na prośbę Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie korzystałem z tego obywatelstwa od wielu lat i nie miałem ważnego paszportu, była to sprawa biurokratyczna z okresu, gdy Polska była w niewoli. Wybór PO był dla mnie sprawą sumienia i wyborem cywilizacyjnym. To PiS przesunął się na skrajne pozycje.
W Chobielinie koło
Bydgoszczy, gdzie ma pan pałacyk, zawiesił Pan tablicę z napisem: „Strefa
zdekomunizowana”. Teraz ukazała się Pańska książka, właściwie wywiad z Panem,
pod takim samym tytułem. Po wyborach, gdy Platforma Obywatelska stworzy koalicję
z LiD, tablicę trzeba będzie chyba zdjąć, a i tytuł książki zmienić.
- Tytułu książki nie zmienię, tablicy nie zdejmę. Jestem z niej bardzo dumny. Wycieczki robią sobie przy niej zdjęcia. Tablica, to był taki żarcik, ale też akt przekory wobec zwycięstwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej w wyborach, w roku 1993. Miała też przesłanie metaforyczne. Uważałem, że odnowa zabytku, czyli odnalezienie naszych korzeni historycznych, jest też w jakimś sensie aktem dekomunizacyjnym, oczyszczenia mojego skrawka Polski z brudu - dosłownego i w przenośni. Brudu pozostawionego przez PRL. PiS mówi o tym, jakoby PO była dogadana z LiD-em, co jest nieprawdą. Gdyby Donald Tusk chciał takiej koalicji, to mógł do niej doprowadzić w tym sejmie. Wtedy Jarosław Kaczyński nie byłby premierem, mielibyśmy komisje śledcze, aby pokazać, co się dzieje w służbach specjalnych, prokuraturze itd. Jarosław Kaczyński nas wszystkich oskarża o niewystarczający antykomunizm. Ja uważam, że nie muszę udowadniać swojego antykomunizmu. Ale gdy byłem ministrem obrony narodowej okazało się, że jestem patronem karier ludzi z GRU (wywiad wojskowy w ZSRR). Chciałem, aby Kaczyński pokazał choć skrawek papieru na poparcie tej tezy, jakiś wniosek czy awans, który podpisałem.
Jarosław Kaczyński mówił, że chciał Pan mianować generała Marka Dukaczewskiego szefem Śląskiego Okręgu Wojskowego, były też inne propozycje co do jego osoby.
- Przecież to ja Dukaczewskiego zdymisjonowałem i wyrzuciłem z wojska! Żadna PiS-owska propaganda tego nie zmieni. Rzeczywiście chciałem go wysłać do Pekinu. Dzisiaj Dukaczewski mówiłby jak wielkim przyjacielem Chin jest Kaczyński i jak wizjonerskie są reformy ministra obrony narodowej, Aleksandra Szczygło. A tak, Dukaczewski jest liderem kilku tysięcy byłych ludzi Wojskowych Służb Informacyjnych i doradza Aleksandrowi Kwaśniewskiemu jak wrócić do władzy. Uważam, że moja koncepcja była mądrzejsza. Wierzę w antykomunizm skuteczny, a nie histeryczny. Ta ekipa tak chciała lustracji, że ją spartaczyła. Wszystko można robić mądrze, albo na wariata. Oni robią na wariata.
Wróćmy do koalicji PO z LiD. Jeśli taka koalicja
rzeczywiście będzie?
- Gram o całość i uważam, że najlepiej by było, gdyby rządziła ta partia, która wygra wybory. Dlatego opowiadam się za systemem większościowym. Jednak takiego systemu nie mamy. W polityce różnie bywa. Są koalicje, w których bym chciał uczestniczyć, ale są też i takie, których być może bym nie chciał.
Będzie Pan współpracował z LiD?
- A dlaczego Pan nie powie o możliwej koalicji PiS z LiD ?
- ??????????
- Jeżeli Kaczyński wzmacnia Kwaśniewskiego, to może oni coś knują, dlaczego my się mamy tłumaczyć z czegoś, o czym rozmów nie ma? Ze strony PiS jest faktycznie wzmacnianie lewej nogi. Ale podejrzewam, że Jarkowi Kaczyńskiemu Pan takiego pytania by nie zadał.
- Zgadza się, nie zadałbym, ponieważ PiS nie
chciało wzmacniać lewicy, ale osłabić Platformę Obywatelską. Debata z
Kwaśniewskim miała zmarginalizować rolę Donalda Tuska.
- Chodziło o wzmocnienie lewicy, taka była jedyna intencja debaty Jarosława Kaczyńskiego z Aleksandrem Kwaśniewskim. To było podanie tlenu facetowi, który już leżał na deskach po wyczynach w Kijowie (podczas wykładu na Ukrainie A. Kwaśniewski był pijany - przyp. red.). To było wzmocnienie lewej nogi. Kaczyński zrobił dokładnie to, co wcześniej robił pierwszy patron polityczny Kwaśniewskiego, czyli Lech Wałęsa. Kaczyńskiemu wolno wspierać lewicę, a wszyscy inni są podejrzani. Kaczyński dzieli Polaków na łże-elity i ciemny lud, na bogatych i biednych, na tych, którzy stali tam, gdzie było ZOMO i tych, którzy stali po stronie stoczniowców. Jeżeli po naszej stronie jest Bogdan Borusewicz, człowiek który wydał polecenie rozpoczęcia strajku w Stoczni Gdańskiej, Antoni Mężydło, działacz „Solidarnści” którego torturowała SB, Jan Rulewski też z „Solidarności”, pobity w przez MO w czasie sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, internowany w stanie wojennym, jeżeli oni są po naszej stronie, to po której stronie jest Jarosław Kaczyński, bohater 13 grudnia? (W dniu wprowadzenia stanu wojennego J. Kaczyńskiego nie internowano, obudził się dosyć późno, był zdziwiony, że telefon nie działa; dopiero ok. południa, gdy był w kościele zorientował się, że coś jest nie tak - przyp. red.).
- Po swojej,
oczywiście.
- To w rządzie Kaczyńskiego podsekretarzem stanu w ministerstwie sprawiedliwości jest sędzia Andrzej Kryże, który w 1980 roku skazał Bronisława Komorowskiego na więzienie za udział w obchodach 11 listopada z okazji Święta Niepodległości. Kaczyński działa zgodnie z zasadą, że cel uświęca środki. Dla mnie to nie do przyjęcia. Zawarł koalicję z LPR i „Samoobroną”. Dlaczego teraz nie miałoby być koalicji PiS z LiD? Gdyby do niej doszło, to Jarosław Kaczyński by wytłumaczył, że jest to realizacja antykomunistycznego programu. I co więcej, niektórzy jego wyznawcy by w to uwierzyli.
............................................................
Z Ameryką trzeba twardo
Radek Sikorski (ur. 1963), b. minister obrony narodowej gościł w Zamościu w ub. środę (10 października). Przyjechał w towarzystwie posłów PO Janusza Palikota i Stanisława Żmijana. W sali Consulatus zamojskiego Ratusza mówił o roli polskich misji wojskowych na świecie.
Radek Sikorski jeszcze jako minister opracował program wycofywania wojsk polskich z Iraku. Projekt przewidywał, że w styczniu 2009 r. nie będzie tam już polskich wojsk.
Teraz
jednak, po zamachu na ambasadora polski (zginął jego kierowca, funkcjonariusz
BOR Bartosz Orzechowski z Zamościa) Sikorski odradza wycofywanie polskich
oddziałów.
Jak przekonuje, tylko o to chodzi
terrorystom, a nie wolno im ustępować, nie wolno dać się im zastraszyć. Zdaniem
Sikorskiego, misje wojskowe mają jednak sens. Bo podczas misji właśnie możemy
się przekonać o wartości naszego wojska. 8 proc. naszych żołnierzy, czyli 12
tys. osób powinno być w misjach, albo w pełnej gotowości do wyjazdu. Teraz
warunek ten spełnia jedynie 3 tys. żołnierzy.
Radek Sikorski mówił też m.in. o potrzebie twardych negocjacji z USA w sprawie tarczy antyrakietowej.
- Mamy 600 hektarów i od nas zależy czy sprzedamy je Amerykanom drogo, tanio, czy oddamy za darmo?
Sikorski skrytykował postawę polskich władz, które dają do zrozumienia, że sprawa tarczy jest już przesądzona i nie będziemy sprzeciwiać się planom USA.
Radek Sikorski ma żonę, Amerykankę Anne
Applebaum (za książkę o Gułagu dostała Nagrodę Pulitzera) oraz synów: Aleksandra
i Tadeusza.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|