|
Chyba mogę bez wahania powiedzieć o sobie "meloman". Słucham muzyki, trochę
sam gram, od wielu już lat jestem świadkiem różnych działań podejmowanych przez
Polską Orkiestrę Włościańską. Znam jej historię. Po prostu lubię muzykę więc
jestem prawie na każdym koncercie. Byłem również na ostatnim, poświęconym muzyce
Griega.
Kto był obecny na tym wydarzeniu zapewne zgodzi się ze mną, a kto nie był musi uwierzyć na słowo: to był bardzo dobry koncert! Nie chcę popadać w nadmierną euforię, ale to co zaprezentował znakomity pianista Zbigniew Raubo oraz zamojska orkiestra pod batutą Emiliana Madeya mogło zadowolić każdego melomana. Wszyscy byli zasłuchani w pięknej muzyce jeszcze długo po końcowych akordach. Solista "zmuszony" został do bisu, bisowała również orkiestra co nie często zdarza się w salach koncertowych. Ale przecież nie był to pierwszy taki koncert, po którym publiczność z wypiekami emocji na uśmiechniętych twarzach dość niechętnie rozchodziła się do swoich domów. Słychać było ożywione rozmowy,pierwsze komentarze, a nawet głosy zachwytu. Podobnie było po kilku wcześniejszych koncertach, ale niestety nie zawsze.
Pamiętam dobrze wielokrotnie powtarzane koncerty orkiestry
włościańskiej z cyklu "pory roku", okolicznościowe imprezy patriotyczne, a nawet
nieliczne koncerty symfoniczne, które miały niezmiennie ten sam szary odcień.
Być może dla publiczności, która słyszała to po raz pierwszy prezentowały się
one znacznie ciekawiej. Jednak dla nas, mieszkańców Zamościa nie stanowiły
większej atrakcji. Myślę, że takie podejście do roli naszej orkiestry miało
swoje źródło w okresie kiedy był to zespół o charakterze objazdowym, jeszcze za
czasów Karola i Stanisława Namysłowskich. Później w ramach ideologii
socjalistycznej próbowano zapełnić przestrzeń kultury ludowej i chętnie sięgano
do dorobku orkiestry włościańskiej.
"Namysłowiacy" koncertowali niemal w całej Polsce, dawali setki koncertów, dokonywali licznych nagrań zyskując w tym okresie spory rozgłos, jednocześnie bazując na dość wąskim repertuarze. Jednak przyszły nowe czasy, nowe wyzwania i problemy. Zmieniały się gusta i rosły oczekiwania publiczności. Reforma samorządowa umiejscowiła orkiestrę wśród innych instytucji kultury działających na terenie Zamościa. Myślę, że w tym czasie zespół poważnie zagubił się, z roku na rok tracąc swoją wcześniejszą wysoką pozycję. Ówczesny dyrektor nie był w stanie zaproponować nowych rozwiązań, trzymając się tylko wcześniej przetartych ścieżek i próbując zaspokoić muzyczne potrzeby mieszkańców naszego miasta przy pomocy stale powtarzanych koncertów.
A co zmieniło się teraz, że nasze samopoczucie po kolejnych
koncertach jest takie dobre? Czy to możliwe żeby jeden lub kilku ludzi mógło
wnieść tyle dobrego, tak wiele zmienić i to w tak krótkim czasie? Niektórzy
mówią, że jest dużo nowych muzyków. Znam ten zespół od lat i wiem, że ogromna
większość to ci sami ludzie. Ci sami, ale nie tacy sami. Widziałem ich twarze na
koncercie: skupione, zapatrzone w dyrygenta, z błyskiem radości w oku i ten
uśmiech skromnego zadowolenia ze swojej pracy.
Tak, to może sprawić Jeden Człowiek. Nowy dyrektor Polskiej Orkiestry
Włościańskiej Tadeusz Wicherek w ciągu zaledwie kilku miesięcy nakreślił nowe
cele, postawił nowe wyzwania i konsekwentnie je realizuje. W tym właśnie wyraża
się szacunek do sztuki, do muzyków i oczywiście do publiczności. Ja również w
pewnym sensie czuję się z koncertu na koncert coraz bardziej dumny. To dla mnie
grają wspaniali artyści i to jak grają! Szkoda tylko, że tą radością orkiestra
nie może dzielić się z jeszcze liczniejszą rzeszą słuchaczy. To fakt, że sala
jest mała, niewygodna i ma słabą akustykę, jednak dla tak ciekawych koncertów
warto na te dwie krótkie godziny o tym wszystkim zapomnieć. Niestety widziałem
jeszcze kilkanaście wolnych krzeseł. Wierzę, że jeżeli orkiestra nadal będzie
się tak wspaniale rozwijać, to nie tylko będziemy musieli dużo wcześniej
rezerwować bilety, ale niektórzy będą słuchać koncertów na miejscach stojących.
Marzę również, że już niedługo nie tylko orkiestra będzie jeździć ze swoimi
koncertami, ale publiczność będzie przyjeżdżać na koncerty orkiestry do
Zamościa, tak jak się to dzieje w wielu miejscach na całym świecie. Przecież
istnieje coś takiego jak turystyka kulturalna. Nasze miasto ma piękne zabytki i
z roku na rok przybywa turystów. Jestem przekonany, że obok ratusza, katedry i
renesansowych kamieniczek warto również pokazywać wszystkim inny wspaniały
klejnot, który zaczyna coraz piękniej błyszczeć - Naszą Orkiestrę.
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|