|
899 609 zł - tylko na Zamojszczyźnie tyle trzeba będzie wydać na
przeprowadzenie wyborów do parlamentu. Diety dla członków komisji wyborczych
pochłoną 448 920 zł. Pozostałe koszty to m.in. obsługa informatyczna,
przygotowanie spisu wyborców itp
Demokracja sporo kosztuje, ale i tak mniej niż dwa lata temu.
Wszystko dlatego, że było znaczniej mniej niż wtedy czasu na przygotowanie wyborów.
- Zazwyczaj mamy
na to 90 dni, teraz - tylko 43 - wyjaśnia Zdzisław Mikulski, sekretarz Okręgowej
Komisji Wyborczej w Chełmie.
Z tego też powodu, albo
dzięki temu, z budżetu państwa zostanie wydanych mniej pieniędzy na diety.
Przewodniczący komisji dostanie za pracę 165 zł, zastępca - 150 zł. Dla zwykłego
członka komisji przewidziano dietę w wysokości 135 zł.
W powiatach biłgorajskim hrubieszowskim, tomaszowskim, zamojskim i w Zamościu będą 394 komisje obwodowe, a w nich 3 194 osoby. W obwodowej komisji wyborczej musi być co najmniej 7 osób, maksymalnie - 11.
- Dwa lata temu w większości komisji było po 11 osób. Teraz jest tak tylko w 9 komisjach - mówi Żaneta Sowa z zamojskiej delegatury krajowego biura wyborczego. - W 175 komisjach będzie po siedem osób.
W niektórych przypadkach wójtowie gmin musieli sami wybierać
członków komisji, ponieważ tych zgłoszonych przez komitety wyborcze było zbyt
mało. Tak działo się w gminach Miączyn, Goraj, Krynice, Susiec, Zamość.
W okręgu wyborczym nr 7 (b. woj. zamojskie, chełmskie, bialskopodlaskie) będziemy wybierać 12 posłów i 3 senatorów. Do Sejmu RP kandyduje 156 osób, a do Senatu RP - 14.
Już wiadomo, że 21 października nie będziemy musieli zastanawiać się czy wybierać osoby z listy „Samoobrony Patriotycznej”.
- Na liście danego komitetu
może być 24 kandydatów, ale nie mniej niż 12, bo tylu wybieramy posłów.
„Samoobrona Patriotyczna” zarejestrowała listę, na której było 13 nazwisk. Jeden
z kandydatów wycofał się 28 września, drugi - 1 października. Nie podali
przyczyn. W efekcie pozostało 11 osób. To zbyt mało. Kandydatów „Samoobrony
Patriotycznej” nie będziemy wybierali - wyjaśnia sekretarz OKW w Chełmie,
Zdzisław Mikulski.
To oznacza, że do Sejmu RP nie będzie kandydowała Anna Podgórska, córka zamojskiego biznesmena Krzysztofa D.
............................................................
Kubański ślad lewicy
Piotr Gulczyński (nie mylić z „Gulczasem” uczestnikiem I edycji reality show pt. Big Brother) nie wystartuje w wyborach do parlamentu. Warszawiak, prezes Fundacji - Instytut Lecha Wałęsy chciał być posłem z Zamościa. Miał być kandydatem Lewicy i Demokratów
Piotr Gulczyński (32 l.) jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego, studiował stosunki międzynarodowe. Miał być kandydatem niezależnym, choć propozycję, aby znalazł się na liście złożyła Partia Demokratyczna (jej kandydaci są na listach LiD).
Dlaczego wybrał Zamość?
- To piękne, ale niedoceniane miasto - wyjaśnia Gulczyński. Nie kryje przy tym, że do kandydowania namówili go znajomi, tak się składa, że rodowici zamościanie.
Karol Smoliński z Zamościa studiuje nauki polityczne na Uniwersytecie Warszawskim. Jest związany z Partią Demokratyczną. Przyznaje, że to m.in. on namawiał Gulczyńskiego, aby powalczył o głosy na Zamojszczyźnie.
- Od 10, czy nawet 15 lat nie pojawia się nikt nowy - ubolewa Smoliński.
Jego zdaniem Gulczyński, choć z Warszawy, mógłby dla Zamościa i regionu zrobić więcej niż do tej pory zrobił niejeden poseł z Zamojszczyzny.
Co dokładnie? Gulczyński mówi o potrzebach regionu. Tak więc chodzi o lepszą współpracę z Ukrainą (ułatwienia w przekraczaniu granicy), szkolenia dla rolników, aby wiedzieli więcej o możliwościach, jakie dają programy unijne, akcje edukacyjne dla młodych, aby nie wyjeżdżali. Niemal do ostatniej chwili Gulczyński był żelaznym kandydatem, którego nazwisko miało się znaleźć na liście LiD. Jak mówi, miał na niej zająć dobre miejsce, „medalowe”.
Wszystko zmieniło się nagle i dla Gulczyńskiego nieoczekiwanie, bo wcześniej partyjna góra nie miała do niego zastrzeżeń. 25 września dowiedział się, że jego kandydatury nie akceptują działacze SLD.
Marian Tywoniuk, działacz LiD z Chełma, który koordynuje kampanię wyborczą tego ugrupowania w okręgu chełmskim nieco inaczej przedstawia całą sprawę. Według Tywoniuka była wprawdzie wcześniej mowa o tym, że Gulczyński ma zająć jedno z czołowych miejsc na liście wyborczej, ale te były zarezerwowane dla kandydatów Socjaldemokracji Polskiej oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ludzie PD mieli zajmować pozycje niższe. Gulczyńskiemu wyznaczono miejsce 10.
- I ten pan to zaakceptował -
tłumaczy Tywoniuk. - Ale później sam zrezygnował z kandydowania.
Gulczyński zapowiada, że teraz jego zainteresowanie Zamościem wcale nie będzie mniejsze. Twierdzi, że może miastu i regionowi wiele zaproponować. Na razie będzie to wystawa zdjęć kubańskich kobiet. Fotografie od 12 bm. będą prezentowane w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji. To w ramach realizowanego przez Instytut Lecha Wałęsy projektu „Polska Solidarność z Kubą”.
........................................................
LPR na kółkach
W środę, 3 października w Zamościu gościło Mobilne Centrum Wyborcze Ligi Polskich Rodzin
Ogodz. 10 na Rynek Wielki zajechał tir wyposażony w telebimy i komputery, z dostępem do Internetu. Swoje programy wyborcze zaprezentowali kandydaci do Sejmu RP z listy LPR okręgu lubelskiego - Wojciech Wierzejewski (pozycja nr 1) i Stanisław Schodziński (poz. nr 2). Dzięki Mobilnemu Centrum wszyscy zgromadzeni na Rynku Wielkim mogli wysłuchać przedwyborczych przemówień: szefa LPR - Romana Giertycha, minister edukacji Hanny Wujkowskiej oraz Artura Zawiszy z Prawicy Rzeczpospolitej. Z Zamościa partyjny tir pojechał do Tomaszowa
Lubelskiego.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|