newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Benona, Jowity, Szczęsnego strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Roztocze Online - Piotr Rogalski
Data: 14.09.2007, 11:01
Zmiany: 18.09.2007, 11:31
Czytane: 1090x
Komentarzy: 6 [sprawdź]
   Region
Telewizja Polonia i TVN transmitują [324/0]

[przeczytane: 324x/komentarzy: 0]
Jak będzie wyglądało Lotnisko Lublin [463/9]

[przeczytane: 463x/komentarzy: 9]
Kormorany małe w Nieliszu [259/1]

[przeczytane: 259x/komentarzy: 1]
EXEAST 2008 w Zamościu [1021/5]

[przeczytane: 1021x/komentarzy: 5]
Archiwum: 1268   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Premier z Zamościa, Zamoyski i Ordynacja  

Właśnie dzisiaj (13 września) Telewizja Polsat wyemitowała w wieczornym paśmie pierwsze dwa odcinki serialu Agnieszki Holland pt. Ekipa, w którym „gra” Zamość – miasto, w którym mieszka i pracuje jeden z bohaterów, premier.

Mam - po obejrzeniu tych obrazów - mieszane odczucia. Zamość pojawia się w serialu jako inne miasto niż to nam znane. Nie ma Starówki a ludzie straszą prowincjonalnością. Wiem, filmowy Zamość to tylko „jakieś małe miasto gdzieś w Polsce”, rodzaj symbolu miasta w ogóle, miasto gdzieś czyli nigdzie, jednak dla mieszkańca Zamościa odmieniana na różne sposoby przez bohaterów Ekipy nazwa jest równoważna milionom rozdanych ulotek, jest darmowym spotem reklamowym a określenie „premier z Zamościa” najlepszym sloganem.

Za chwilę Zamość znajdzie się wśród 7 cudów Polski. Staramy się o to wszyscy, wysyłając setki maili ze zgłoszeniami miasta idealnego. Zamojski Festiwal Kultury im. M. Grechuty wskazał kolejny raz drogę, która prowadzi bezpośrednio do odkrycia, co jest kwintesencją „zamojskości”. Telewizja na Rynku, tłumy ludzi dumnych, że są w tym miejscu i biorą udział w czymś ważnym, co może zostanie zauważone w Polsce. Wszyscy czekamy na przebudzenie tego miasta.

W tym samym dniu, w którym odbył się bezdeszczowy koncert poświecony pamięci Grechuty, w Sali Consulatus zamojskiego Ratusza miało miejsce kameralne spotkanie kilkunastu zagranicznych dziennikarzy z prezydentem Zamoyskim. To część Press Tour organizowanego przez lubelski Urząd Marszałkowski, taka rutynowa forma działań marketingowych. Mniejsza o formę i raczej marginalne znaczenie tego przedsięwzięcia. Dla dziennikarzy hiszpańskich, estońskich czy szwedzkich nie było ważne, że przez Zamość przechodzi kolej szerokotorowa, że mamy to czy tamto. Dla nich najważniejszy był Marcin Zamoyski. Już po spotkaniu, młody dziennikarz z hiszpańskiej Murcji jasno określił co jest fascynującego w Zamościu, mianowicie – oprócz samej architektury - prezydent Zamoyski, potomek założyciela miasta. To dla niego zupełny ewenement w skali Europy.

Jeszcze tego samego dnia wieczorem te słowa dziennikarza z Murcji połączyły się w mojej głowie z innym obrazem. Podczas finału koncertu grechutowskiego Magda Umer poprosiła na scenę prezydenta Zamoyskiego. Ten obraz familiarnego zbratania się władzy i artystów w cieniu zamojskiego Ratusza, na oczach kilkutysięcznego, rozentuzjazmowanego tłumu widzów urósł w moich oczach do rangi symbolu. Jasne i oczywiste. Wszystkie inne działania, takie jak Zamojskie Lato Teatralne, Jarmark Hetmański, Jazz na Kresach itp. to tylko dodatki do cudownego układu zdarzeń: wielki Polak założył kiedyś na szczerym polu własne, idealne miasto a teraz, po prawie 500 latach jego potomek jest prezydentem tego miasta. To wyjątek i jedna na milion szansa.

Czy jesteśmy w stanie, my mieszkańcy Zamościa, z wielką premedytacją odtworzyć coś na kształt dawnej Ordynacji Zamojskiej gospodarującej wielkim majątkiem historii i kultury Zamościa i pobliskiego Roztocza? Jeżeli tak, to niech Marcin Zamoyski jasno określi swoje plany bo czuję gdzieś podskórnie, że jego wizja przyszłości tego miejsca w którym mieszkam to nowa Ordynacja Zamojska. Niech Ordynacja Zamojska stanie się hasłem wiążącym w świadomości Polaków ten fenomen – miasto Zamość, Hetmana Jana Zamoyskiego, Prezydent Marcin Zamoyski. Samowystarczalne społeczeństwo otwarte na przyjezdnych, wymyślone od podstaw przez męża stanu i wojskowego, założyciela akademii, mecenasa sztuki. Zbudujmy wizję takiej Ordynacji - to projekt czysto marketingowy, budowanie marki, precyzyjne określenie tego co mamy do sprzedania Europie.

Serial Ekipa jest tylko fikcją, jednak będzie kształtował co czwartek przez kilkanaście najbliższych tygodni świadomość kilku milionów Polaków. Film historyczny o Hetmanie Janie Zamoyskim mógłby zapewnić mieszkańcom Zamościa spokojne życie na wiele lat. Na początku XXI wieku nie ma innego, bardziej skutecznego sposobu oddziaływania na ludzi niż za pomocą obrazów. Sprawnie zrobiony przez dobrego reżysera film o Hetmanie Zamoyskim, z budującym się w tle Zamościem może być lokomotywą napędzającą zamojską gospodarkę.

Plan działania jest prosty. Na początek niech Fundacja Mornado ogłosi konkurs na scenariusz filmowy o Hetmanie Zamoyskim – bez dobrego scenariusza nie ma dobrego filmu. Skoro stać miasto na zapłacenie 30 000 zł za projekt pomnika upamiętniającego poetę Leśmiana dlaczego nie opłacić nagród w konkursie literackim, który przyniesie kilkadziesiąt mniej lub bardziej udanych projektów filmu o założycielu Zamościa. Już samo ogłoszenie takiego konkursu w poczytnej prasie codziennej przypomni Polakom o mieście Jana Zamoyskiego. Następnie, gdy będą zebrane scenariusze, zaproszony do jury "znany, wielki reżyser" wybierze ten, który stanie się kanwą wspaniałej epopei, historycznego fresku, który przyniesie modę na zamościana. Budżet filmu „Ogniem i mieczem” wynosił 24 mln zł. Oto skala tego wyzwania. Sam scenariusz można mieć może za 100 000 zł.

Ekscytujemy się padającymi w serialu Ekipa określeniami odwołującymi się do Zamościa, ktoś z ekipy filmowej, odpowiedzialny za dobór plenerów nie zadał sobie nawet trudu aby ściągnąć ekipę na jeden dzień zdjęciowy do prawdziwego Zamościa. W wielkim filmie o Janie Zamoyskim nie będzie ani jednego dnia zdjęciowego poza Zamościem a miliony ludzi będzie oglądało film o człowieku, który to miasto zbudował. Czy to nie jest wystarczający doping to tego aby już jutro podjąć prace nad przeprowadzeniem takie projektu do szczęśliwego finału.

więcej o serialu Ekipa

 


 


Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]

Autor: Rico
Tytuł:

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2007-09-14 17:25:46
Z całym szacunkiem, ale Marcin Zamoyski - Prezydent Miasta Zamościa nie jest potomkiem Jana Zamoyskiego (I ordynata), chyba że mówimy o Janie Zamoyskim (XVI i ostatnim ordynacie).
Niestety Jan Sobiepan Zamoyski, pierwszy mąż Marysieńki secundo voto Sobieskiej zmarł bezpotomnie. Czwartym ordynatem został Marcin Zamoyski przedstawiciel bocznej linii rodu.

Autor: kinomanka
Tytuł: Epopeja filmowa z Zamościem w tle

Skąd: .neoplus.adsl.tpnet.pl
Kiedy: 2007-09-15 11:12:43
Marzenia o filmie są piękne i moment na ich realizację znakomity. Myślę jednak, że znacznie ciekawsza dla współczesnego widza byłaby wizja twierdzy zamojskiej w czasach carskich. Fabuła oparta o losy oficerów rosyjskich romansujących z pięknymi zamościankami, a w tle architektura ciągle modernizowanej twierdzy, postacie historyczne, itd. A o scenariusz należałoby ładnie poprosić Eustachego Rylskiego. Jestem przekonana, że taki rodzaj literatury pasuje do Zamościa nadzwyczajnie i marzę o tym aby taki scenariusz powstał. Scenografia jest gotowa, nasze fortyfikacje są nie do zastąpienia !!!
Drugi scenariusz, z gatunku nostalgicznych, wracający do wieku XX, opierać się powinien o "Zagładę" Piotra Szewca. A jedynym reżyserem, który potrafiłby oddać w filmie magiczny czar miasta wykreowany w tej powieści to David Lynch.

Autor: grafw.
Tytuł: Zamosc z oddali (29) - kinomanka ma racje.

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2007-09-15 21:23:26
Wielce mnie ucieszyl wpis mojej poprzedniczki.Samo uzywanie nazwy Zamosc bez pokazania miasta i oddania jego aury i klimatu to za malo.Proponowane przez kinomanke okresy dziejow wydaja sie bardzo atrakcyjne.Okres Polski pod zaborami daje wiele mozliwosci realizacyjnych.Nie mniejsze mozliwosci tkwia w okresie wybijania sie na niepodleglosc i miedzywojnia.A juz okres drugiej wojny swiatowej i okupacji to wymarzony materil na rewelacyjny scenariusz.Ilez tu mamy mozliwych watkow (jency rosyjscy i ich ucieczki np.z obozu na Karolowce,funkcjonowanie na aryjskich papierach Polakow Zydowskiego pochodzenia,dzialalnosc AK na terenie miasta i powiatu,afera Wissmana i jej skutki i wiele innych frapujacych zdarzen)Ale poniwaz te rozliczne mozliwosci widze nie tylko ja ale i np.Kinomanka jestem pewien ze kiedy do ich zmaterializowania sie dojdzie.Ta nadzieja koncze pozdrawiajac najpiekniej z oddali - grafw.

Autor: as
Tytuł: serial tv juz był o zamoyskim

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2007-09-18 11:12:55
nazywał się kanclerz ale sukcesu nie odniósł chyba
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/124829

Autor: praktyk
Tytuł: Był już PREMIER z Zamościa

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2007-09-18 11:41:16
Leopold Skulski (ur. 15 listopada 1877 w Zamościu - zm. prawdopodobnie w 1940 w Brześciu.) - polski chemik i polityk oraz premier.






Autor: madium
Tytuł:

Skąd:
Kiedy: 2008-08-05 07:59:26
inni już takie rzeczy planują konkretnie zrobić

Miasto morza - tekst z Kuriera Lubelskiego

GDYNIA DOCZEKA SIĘ WKRÓTCE FILMOWEGO POMNIKA


Andrzej Kotkowski, reżyser m.in. głośnego „Obywatela Piszczyka” (1988), zabiera się za film poświęcony Gdyni. Powstanie pełnometrażowa fabuła „Miasto z morza” i 13-odcinkowy serial.

– To będzie opowieść o tym, jak mała rybacka wioska błyskawicznie przemieniła się w najnowocześniejszy port na Bałtyku. Ten port to nasza piramida Cheopsa. Bez dźwigów, spychaczy i komputerowych pomiarów zbudowano absolutne architektoniczne i technologiczne cacko. Z ogromnych połaci podmokłych łąk zdzierano sześciometrową warstwę mułu, torfu i ziemi i wsypywano ją do morza. Wszystko ręcznie, ale i z głową – ekscytuje się Kotkowski i od razu zastrzega:

– Nie robię filmu dla inżynierów i fanów rozwoju polskiej myśli technicznej.

Dlatego właśnie swój scenariusz napisał na podstawie powieści „Tak trzymać” Stanisławy Fleszarowej-Muskat, w której oprócz historycznego tła nie brakuje wątków miłosnych i rozważań o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie. Bo przecież w 1923 roku Gdynia, tak jak XIX-wieczna Łódź, była dla tysięcy ludzi ziemią obiecaną. Obraz trafi do kin po Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2009 r.

Tak jak dla filmowego Krzysztofa Grabienia (w tej roli student łódzkiej filmówki, 23-letni Jakub Strzelecki), który wraz z kumplem Wołodią Jazowieckim opuszcza rodzinną wioskę pod Przeworskiem i wyrusza do Gdyni, by budować port. Tam poznaje piękną Kaszubkę (zagra ją 19-letnia Julia Pietrucha). Cała trójka zaprzyjaźnia się z panią Heleną (Małgorzata Foremniak), warszawianką, która postanowiła po śmierci męża legionisty osiedlić się w Gdyni i założyć restaurację.

Kotkowski wie, jak indywidualne losy wpisać w historyczną partyturę. Przez lata współpracował z Wajdą. Był drugim reżyserem m.in. „Brzeziny” (1971) i „Wesela” (1972). W połowie lat 70. asystował przy „Ziemi obiecanej”. – W Łodzi dla nas filmowców było łatwiej. Nie trzeba było budować scenografii, bo przecież stały kamienice, fabryki i pałace. Nawet stuletnie maszyny włókiennicze, które grały w filmie, wciąż pracowały na najwyższych obrotach – wspomina 68-letni Kotkowski. – Tymczasem dzisiejsza Gdynia w niczym nie przypomina tej sprzed 85 lat. Trzeba więc budować – dodaje.

Dlatego na Helu właśnie powstają biura budowy portu, gdzie filmowcy nakręcą kilkanaście scen. Ekipa scenografów przysposabia też chaty w skansenie w Klukowie. – W tych chatynkach jest tak mało miejsca, że zmieszczą się tam tylko aktorzy i mała kamerka. Na szczęście dysponujemy supernowoczesną miniaturową kamerą Red One, która wygląda jak sprzęt rodzinny na wakacje i mieści się w dłoni, ale spełnia wszystkie profesjonalne parametry – objaśnia twórca filmu.

Zdjęcia do „Miasta z morza” powstawać będą także w Wejcherowie, Sopocie, Gdańsku i Łebie. W gotowości stoi już stuletnia barka z otwieranym dnem, którą portowi robotnicy przewozili z lądu torf i piach, by następnie wrzucić je do morza. Gotowe są już wysłużone narzędzia budowlane i dziesięć wozów, do których zostaną zaprzęgnięte konie pociągowe. – W komputerze zrobimy ich ze sto.

Robotników też zmultiplikuję. Mam problem ze statkiem parowym, ale w Gdańsku stoi zabytkowy „Sołdek” i on najprawdopodobniej też u mnie zagra – opowiada Kotkowski, który ma tylko 45 dni zdjęciowych na nakręcenie filmu. – Będziemy tyrać jak robotnicy w 1923 roku, po kilkanaście godzin dziennie. W przyszłym roku zaadaptuję drugi tom powieści Fleszarowej-Muskat i zbuduję całą Gdynię – mówi reżyser. A nadmorska metropolia naprawdę zasługuje na godny celuloidowy pomnik – choćby dlatego, że według zeszłorocznego raportu socjologa Janusza Czapińskiego tutaj właśnie Polakom żyje się najlepiej.

dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - P.Rogalski & R.Moteka]