|
O Marku Grechucie
Hanna Banaszak - Marek w
pewien sposób przewija się przez całe moje życie. Przed laty śpiewałam w
amatorskim duecie „Hanna i Piotr”. Miałam wtedy zaledwie kilkanaście lat. Po
jednym z naszych występów zaprosił nas do współpracy. Mieliśmy rozpoczynać jego
koncerty, czyli być tzw. support. Z jego zespołem „Anawa” jeździliśmy po całym
kraju. To było fantastyczne, niezwykłe przeżycie. Po latach Marek zaproponował
mi, bym na festiwalu w Opolu zaśpiewała jego utwór zat. „Guma do żucia”.
Odmówiłam, bo byłam związana jakimś kontraktem zagranicznym. Ostatecznie
piosenkę wykonała Krystyna Janda i uważam, że zrobiła to świetnie. Minęły
kolejne lata, kiedy Marek zaprosił mnie do wspólnego nagrania płyty zat.
„Dziesięć ważnych słów”. Też nic z tego nie wyszło. Dopiero jakieś siedem lat
temu, na jednym z benefisów Marka, który odbył się w Sali Kongresowej w
Warszawie, zaśpiewałam dwa jego utwory, „Serce” i „Ocalić od zapomnienia”.
Marek był..., jest postacią niezwykłą, jedyną w
swoim rodzaju, to osoba wybitna. Szkoda, że tacy ludzie od nas odchodzą.
 Hanna Banaszak i Tadeusz Wicherek
..................................................................
Sambor Dudziński
- Utwory tego artysty są jak kolędy, nieśmiertelne. Nie
można ich zmieniać, czegoś z nimi kombinować, wymyślać dla nich nowych
aranżacji. Mój ulubiony utwór Marka Grechuty to „Ocalić od zapomnienia”, ze
słowami Krzysztofa Ildefonsa Gałczyńskiego. Śpiewałem go dwa lata temu, podczas
Spotkań Zamkowych w Olsztynie oraz we wrocławskim Teatrze Muzycznym Capitol,
gdzie jeszcze nie tak dawno pracowałem.
 Sambor Dudziński
..................................................................
Ewa
Bem
- To był odlotowy facet. Piękny i wnikliwy
umysł. Spotkania z nim sprawiały mi niezmierną przyjemność. Rozmawiając z
Markiem trudno było nadążyć za jego myślami. Bawił się słowami, wciąż kręcił i
przekręcał. Pamiętam jedno z ostatnich naszych spotkań. Był już ciężko chory.
Miał problemy z poruszaniem się. Przywitał się ze mną... spojrzeniem. W jego
oczach było tyle serdeczności.
 Ewa Bem
..................................................................
Magda Umer
- Marek był
artystą nie z tego świata, ale tak bardzo temu światu potrzebny. Kiedy obchodził
jubileusz 35-lecia pracy twórczej napisałam: „To jego pokochała publiczność. U
nas tak długo nie kochają artystów”. To w nim kochała się Maryla Rodowicz,
Krystyna Janda. Kochałam się i ja.
Sambor Dudziński i Magda
Umer podczas przygotowań do koncertu
..................................................................
Stanisław Soyka
- Mam
ogromny szacunek dla Marka Grechuty. To artysta genialny, człowiek niezwykłej
klasy, emanujący, może to zabrzmi niemodnie... miłością. Zostawił po sobie tak
wiele pięknych piosenek i tak wiele pięknych kompozycji. Wojtek Majewski,
pianista, muzykolog powiedział, że dzieła Grechuty są jak małe symfonie. Mają w
sobie niezwykłą dramaturgię. Są z najwyższej półki.
 Stanisław Soyka
..................................................................
Jacek Borkowski - Z Markiem Grechutą spotkaliśmy się na kilku
koncertach. Nie miałem okazji bliżej go poznać, chociażby dlatego, że większość
czasu spędzałem w teatrze, niż na estradzie. Jego piosenki to przeboje, na
których wychowało się kilka pokoleń. Są one nadal śpiewane i tak samo chętnie
słuchane. Sadzę, że będą długo żywe.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|