|
Były wicewójt gminy Zamość Stanisław Grześko oskarża obecnego
wicewójta Konrada Dziubę o to, iż ten go nękał. SMS-ami. Grześko dostał też
przesyłkę, w której było jego zdjęcie. Podobiznę ktoś zmodyfikował. Dorysował
okulary, zęby i rogi
Stanisław Grześko to zastępca naczelnika wydziału
administracyjno-technicznego w Zarządzie Dróg Wojewódzkich w Lublinie. Jest
członkiem PSL „Piast” (wcześniej w PSL). W poprzedniej kadencji był wicewójtem
gminy Zamość. Zdecydował się jednak startować w wyborach. Mierzył w fotel wójta.
Kampanię wyborczą prowadził dynamicznie, może aż za bardzo, więc szef wójt
Ryszard Gliwiński podziękował koledze Stanisławowi za pracę. Tym bardziej, że
jego zaufany stał się rywalem, bo wójt starał się o reelekcję. Grześko się nie
załamywał i robił swoje. Wójtem jednak nie został. Większość wyborców postawiła
na Gliwińskiego. Ten z kolei uznał, że w nowej kadencji jego zastępcą będzie
wypróbowany towarzysz partyjny (PSL), były radny - Konrad Dziuba.
O Stanisławie Grześko w gminie już zapomnieli, gdy
nieoczekiwanie dał o sobie znać.
W styczniu (12 lub
13 oraz 14) Grześko był niepokojony tajemniczymi SMS-ami przesyłanymi na jego
telefon stacjonarny (aparat w mig przetworzył wiadomości tekstowe w wersję
dźwiękową). I w ten sposób Grześko usłyszał coś, co nie daje mu do dzisiaj
spokoju. Tekst był następujący: „No i jak się czujesz z tymi wybojami”. Grześko,
jako wicewójt był odpowiedzialny m.in. za drogownictwo. Nie mógł skojarzyć,
jakich to uchybień miałby się dopuścić, że kilka miesięcy po wyborach ktoś ma do
niego pretensje.
Ale przy okazji przypomniał też sobie o groźbach, kierowanych pod jego adresem (telefonicznie) w czasie kampanii wyborczej. Ktoś sugerował, iż dojdzie do porwania jego dziecka, a i jemu samemu może stać się krzywda. Grześko zawiadomił wtedy policję i prokuraturę, ale sprawców nie wykryto, więc sprawa została umorzona. Grześko nie w ciemię bity i skojarzył, że groźby wysłał ktoś mu nieprzychylny, natomiast sympatyzujący z rywalem w wyborach, Ryszardem Gliwińskim. Gdy więc otrzymał dwa złowieszcze SMS-y w styczniu, skojarzenie było podobne. Doszedł do wniosku, że ani chybi, znowu nęka go obóz wroga. Ustalił, że SMS-y wysyłano z tel. komórkowego o numerze 602 750 507. Zawiadomił Komendę Miejską Policji w Zamościu. Nie było na co czekać. Tym bardziej, że oprócz SMS-ów otrzymał też przesyłkę pocztową. Ta zawierała zdjęcie kandydata Stanisława Grześko na wójta gminy Zamość. Na fotografii oblicze Stanisława Grześko zostało ozdobione okularami, przerażającymi zębami i... rogami.
- Poczułem się znieważony - mówi Grześko. Tymczasem policjanci ustalili, że telefon, z którego wysyłano SMS-y to służbowy aparat wicewójta gminy, Konrada Dziuby. Wyszło na to, że podejrzenia Stanisława Grześko były słuszne.
Telefon wykręcił numer
Sprawa została skierowana do Sądu Rejonowego (Wydział Grodzki) w Zamościu. Ten uznał, że wicewójt Konrad Dziuba nie popełnił wykroczenia z art. 107, czyli nie doszło do „złośliwego, telefonicznego niepokojenia”. Sąd dał wiarę wyjaśnieniom Dziuby. A ten zeznał, iż owszem dostał w spadku po Stanisławie Grześko telefon komórkowy, ale nie był z tego powodu szczęśliwy. - Przychodziły jakieś dziwne SMS-y. Nie
były miłe. Nie pamiętam wszystkich. Ale jeden tak. Ktoś napisał: „Miałeś chamie
złoty róg” - przypomina Dziuba.
Wiadomo, że dalej Stanisław Wyspiański (dla młodszych czytelników - oczywiście nie chodzi o pracownika UG w Zamościu, tylko dramaturga, poetę, artystę malarza, żyjącego w latach 1969-1907; „Miałeś chamie....” to cytat z dramatu „Wesele”) pisał o tym, że owemu „chamowi”, który utracił to, co miał najlepszego, został tylko sznur. Czyli nie pozostało mu nic innego, jak się powiesić. Konrad Dziuba domyślił się, że osoba wysyłająca SMS-y żywi urazę do poprzedniego wicewójta. Jednak miał dosyć czytania niezbyt miłych SMS-ów, choćby nawet były cytatami z literatury. Dlatego działając wspólnie i w porozumieniu z pracownikami Urzędu Gminy, postanowił zmienić numer telefonu.
- Dostałem nową kartę - wyjaśnia. Od tego czasu miał spokój. Jednak telefon płatał figle. W pamięci aparatu został numer telefonu domowego Stanisława Grześko i kiedy tylko Konrad Dziuba wysyłał SMS-y, od razu tenże numer się pojawiał jako docelowy. Na tej podstawie Dziuba doszedł do wniosku, że istotnie, przez złośliwość rzeczy martwych, mógł zupełnie niechcący wysłać SMS-y do kolegi Stanisława, choć miał nadzieję, że dotrą do kogoś innego. Dziuba przyznał, że zdarzało mu się wysyłać ze służbowego telefonu SMS-y np. do córki.
- Na pewno takich SMS-ów, o jakich mówi Stanisław nie wysyłałem - zaklina się Dziuba. - Bo niby po co? W dodatku już dawno po wyborach, w styczniu? Jaki to by miało sens?
Wicewójt to nie
zbój
Grześko jednak swoje wiedział. W zażaleniu na postanowienie Sądu Rejonowego napisał m.in., że nie sprawdzono bilingu (z tel. służbowego Dziuby). Nie przeprowadzono też oględzin rzeczonego aparatu telefonicznego celem sprawdzenia, czy rzeczywiście, o czym przekonywał Dziuba, posiada on jakąś tajemniczą funkcję, która sprawia, że wiadomości są wysyłane na numer Stanisława Grześko. Sąd Okręgowy w Zamościu uznał, że sprawa powinna raz jeszcze zostać gruntownie rozpatrzona.
Konrad Dziuba wyraża ubolewanie, ale jak twierdzi, to wszystko co może zrobić, bo nie czuje się winny. Z rozrzewnieniem wspomina piękne czasy, gdy byli ze Stanisławem kolegami, bywali u siebie na imieninach. W czasie pierwszej rozprawy powiedział koledze Stanisławowi, że ten nie musiał zawiadamiać policji. Wystarczyło, aby po prostu zadzwonił, a nawet niechby i „opieprzył”.
- Ja bym się do tego jakoś ustosunkował, wyjaśnił. Nie byłoby tego sądu - biada Konrad Dziuba. - Nie jestem przecież żadnym zbójem.
..................................................
Nie nękaj!
Artykuł 107 kodeksu wykroczeń: Kto
w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób
złośliwie niepokoi, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1 500
złotych albo karze nagany.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|