|
700 internautów “dobijało się” na stronę portalu www.roztocze.net by
porozmawiać z Marcinem Zamoyskim. Ostatecznie 40 aktywnie uczestniczyło w
debacie. Tyleż samo osób zadawało pytania Andrzejowi Lubczykowi. Tylko 20
internautów interesowała rozmowa z Marią Gmyz, a 18 zdecydowało się dowiedzieć,
co ma do powiedzenia Janusz Szatkowski
Zamoyski zrobił dobrze Zawiślakowi
Czat z prezydentem Zamościa Marcinem Zamoyskim, który stara
się o reelekcję, miał rozpocząć się o godz. 20. Prezydent przybył do biura
“Roztocza” w towarzystwie Andrzeja Dudka, pełnomocnika swojego Komitetu
Wyborczego. Gdy wybiła godzina “0”, czat się nie rozpoczął. Strona internetowa
portalu straciła łączność ze światem realnym. Pełnomocnik Dudek zbladł,
podejrzewał spisek nieprzychylnych jego pryncypałowi, czyli Marcinowi
Zamoyskiemu. Domyślał się, że wrogie siły celowo bombardują czat plikami o dużej
objętości. Okazało się, że sabotażu nie było. Po prostu redaktorzy “Roztocza”,
aby uatrakcyjnić transmisję, włączyli kamerę. Chcieli, żeby rozmawiający z
prezydentem na czacie widzieli jak “ojciec miasta” zmaga się materią. Niestety,
łącza jakimi dysponuje “Roztocze” słowo pisane są w stanie przełknąć, ale obrazu
już nie. Pełnomocnik Dudek raz jeszcze dał wyraz swojej rewolucyjnej czujności.
Padło pytanie o to, kiedy w Zamościu będzie McDonald’s. Dudek wyrwał się do
odpowiedzi. Stwierdził, że McDonald’sa nie będzie, ponieważ jedzenie hamburgerów
może prowadzić do otyłości i wielu groźnych chorób. Przykładów we Francji czy
USA nie brakuje. To wprawiło prezydenta w osłupienie i czym prędzej sprostował.
A szkoda, gdyby przyjął wersję pełnomocnika Dudka, dałby się poznać, jako
człowiek, któremu na sercu leży również i to, aby zamościanie byli szczupli w
pasie. Prezydent wyjaśnił, że McDonald’s nie planuje w najbliższym czasie budowy
restauracji. Raz już (za prezydentury Marka Grzelaczyka) starał się o
lokalizację takiego obiektu (obok “starego szpitala”), ale zgody nie dał
konserwator zabytków. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło.
Zgodnie z przewidywaniami, Marcin Zamoyski unikał
odpowiedzi na kłopotliwe pytania. Nie odniósł się więc do kwestii swojej
niefortunnej wypowiedzi, jaką swego czasu przytoczyła Zamojska Telewizja Kablowa
(prezydent wspomniał o nieudacznikach, którzy zamieszkują Zamość). Nie dał też
wyczerpującej odpowiedzi na pytanie o to, które firmy sfinansowały budowę
pomnika Jana Zamoyskiego. Stwierdził, że trzeba pytać owe firmy, czy życzą sobie
ujawnienia swojej szczodrości. Prezydent bardzo oszczędnie mówił o planowanych w
przyszłej kadencji inwestycjach. Wspomniał np. że miasto będzie starało się o
pozyskanie środków unijnych na budowę np. lotniska i kina. Marcin Zamoyski
zapewniał, że nie jest masonem, nie wiążą go żadne umowy koalicyjne z SLD.
Według internautów, elektorat SLD, za namową swoich liderów, udzieli poparcia
Marcinowi Zamoyskiemu w wyborach. Prezydent przyznał za to, że ma poparcie wielu
byłych żołnierzy Armii Krajowej.
Marcin Zamoyski dał też do zrozumienia, że wbrew obiegowym opiniom, jego współpraca z prawicą (PO, PiS, LPR) układa się poprawnie i nie ma układu z reprezentantami lewicy, czyli według internautów z “komuchami”. Dyskutującym z prezydentem chyba dech zaparło. Przecież to za kadencji prezydenta Zamoyskiego przedstawicielka LPR w osobie choćby Marii Gmyz została skazana na poniewierkę. I drugi przykład, osoba najbardziej kojarzona z PiS (chodzi o Sławomira Zawiślaka) została zwolniona przez prezydenta z pracy. Marcin Zamoyski odparował, że osobie owej (Zawiślakowi) wyszło to na dobre. Istotnie, jeśli przyjąć takie rozumowanie, przynajmniej w tym przypadku wszystko się zgadza. Zwolniony z pracy Sławomir Zawiślak (był szefem krytej pływalni) miał czas, aby przygotować się solidnie do kampanii wyborczej, został posłem. Zarabia więcej, a co najważniejsze, dzięki temu, że nie pracuje na pływalni, nie musi dusić się w oparach chloru. I reumatyzm też mu nie grozi.
Nudna debata z Lubczykiem
Pytania były różne. Bardzo serio i mniej poważne. Dociekliwe i ogólnikowe. Andrzej Lubczyk (PiS) kandydat na prezydenta Zamościa zmierzył się w zeszły piątek (3 listopada), na czacie z internautami.
Pretendent do prezydenckiego fotela na internetową debatę
zabrał pomoce: kartki z programem wyborczym oraz opracowanie UM, w którym
znalazło się m.in. wyszczególnienie finansów miasta za 2002 rok. Razem z nim
przybył Krzysztof Zwolan, były wiceprzewodniczący Rady Miasta Zamościa (za
prezydentury Marka Grzelaczyka obaj panowie byli jego zastępcami). Miał służyć
radą i pomocą w przypadku trudnych pytań. Większość uczestników internetowej
debaty zadawała bardzo ogólnikowe pytania. Pytano o program wyborczy kandydata,
o to, co ma do zaoferowania miastu, w jaki sposób chce przyciągnąć inwestorów,
jak walczyć z bezrobociem, w czym jako gospodarz miasta będzie lepszy od Marcina
Zamoyskiego, czy chociażby, jakie ma zasługi jako wiceprezydent miasta? Nie
brakowało też bardziej dociekliwych internautów. Ci pytali, dlaczego do wyborów
kandydat chce iść z hasłem Kwaśniewskiego „Wybierzmy przyszłość”, czy będzie
wydawał zezwolenia na budowę nowych hipermarketów.
Internauci zadawali pytania, ale też kierowali liczne uwagi pod adresem kandydata. „Zuzanna” zarzuciła Andrzejowi Lubczykowi - „ Pański program przypomina do złudzenia propozycje Marka G. ( były prezydent – red.). Czy nie stać pana na swój własny program? Może to umowa dżentelmeńska?). Czatujący zniecierpliwieni brakiem odpowiedzi ponaglali: „kandydacie apeluję o szybszą reakcję na czacie”. Zniecierpliwienia nie krył także sam kandydat oraz asystujący mu Krzysztof Zwolan. Zdenerwowanie było tym większe, że z minuty na minutę pytań było coraz więcej. Na które odpowiedzieć, a które zignorować, głowili się goście czatu. W rezultacie padały odpowiedzi, zazwyczaj krótkie i lakoniczne. Sądząc po reakcjach internautów, mało satysfakcjonujące. Trwającą niewiele ponad godzinę przedwyborczą debatę niektórzy jej uczestnicy podsumowali jako „nudną”. Chyba specjalnie nie był też z niej zadowolony Andrzej Lubczyk. Większość pytań pozostała bez odpowiedzi.
Gmyz odpowiada w minutę
W sobotni wieczór z użytkownikami portalu internetowego Roztocze spotkała się Maria Gmyz. Podczas trwającej przez siedemdziesiąt minut debaty udało jej się odpowiedzieć na ponad siedemdziesiąt pytań. Jak podczas każdego spotkania na żywo z
wyborcami, na początku pojawiła się niewielka trema. W takich momentach z pomocą
przychodził asystent Krzysztof Sowa i przygotowane przez kandydatkę pomoce w
postaci zapisanych gęsto kartek papieru. W czacie aktywnie udział brało 20
internautów.
Oprócz podstawowych założeń programu wyborczego Marii Gmyz, internauci chcieli poznać jej prywatne zainteresowania. Kandydatka na urząd prezydenta wymieniła architekturę, rysunek, malarstwo i poezję. Jeden z czatowiczów ciekaw był jej szkolnej oceny z matematyki. Maria Gmyz pochwaliła się „piątką”. Pytano też o cechy „dobrego prezydenta”.
- Powinien być otwarty na ludzi, przedsiębiorczy, słuchać
swoich wyborców, rozmawiać z nimi. Zabiegać o wykorzystanie maksymalnie
wszelkich funduszy na rozwój miasta, prowadzić inwestycje – wymieniała Maria
Gmyz.
Padło wiele pytań dotyczących motywów decyzji o kandydowaniu w sytuacji, gdy w wyborach na prezydenta Zamościa startuje Andrzej Lubczyk, popierany w dużej mierze przez te same środowiska polityczne (PiS i LPR).
- Czy Pani decyzja o kandydowaniu nie podzieli prawicowego elektoratu? – pytał jeden z internautów. - Jestem
pewna, że nie. Pan Lubczyk przegrałby w pierwszej turze. A tak mamy szansę
przejść do drugiej i wtedy niech wygra lepszy kandydat prawicy – odpowiedziała
Gmyz.
Nie zabrakło pytań zadawanych również we wcześniejszych czatach, o plany związane z zamojskim amfiteatrem i możliwością budowy w Hetmańskim Grodzie McDonalds’a. Internauci dowiedzieli się, że jeśli Maria Gmyz zostanie prezydentem Zamościa, zwróci amfiteatr miastu i nie będzie przeciwniczką budowy McDonalds’a, o ile mieszkańcy Zamościa uznają to za konieczne. Nie wyda natomiast zgody na budowę kolejnego hiper- lub supermarketu i nie zgodzi się na budowę nowego kina za miejskie pieniądze.
Będzie dobrze z
Szatkowskim
Interanuci dowiedzieli się, że
Szatkowski kandyduje, bo chce coś zrobić dla Zamościa i ma bardzo dobry program.
Konkurentów docenia, bo wszyscy są bardzo dobrzy. Mimo iż, jak mu wytknięto,
jest mało znany, wierzy, że wyborcy zdążą go poznać, bo rozpoczął intensywną
kampanię i ulotki dotrą do wszystkich mieszkańców miasta na początku tygodnia.
Odwiedza też wyborców w domach. A poza tym na stronie roztocze.net jest jego
program.
Co kandydat ma zamiar zrobić, „aby Zamość zaistniał w Polsce i na świecie? Aby turyści przyjeżdżali?” - dokładnie nie wiadomo. W każdym razie „przyjeżdżający na nasz teren goście, na pewno mieliby co oglądać poza Zamościem, natomiast baza hotelowa powinna być w mieście”. No i oczywiście „ należy wychodzić na zewnątrz i promować Zamość i pozyskiwać inwestorów strategicznych”.
Cieszyć się mogą miłośnicy
„kopanej”, bo Szatkowski uważa, że Hetmana należy wesprzeć finansowo i „jest za
tym, żeby II liga powróciła na stałe do Zamościa”.
Ogólnie rzecz biorąc, jeśli zostałby prezydentem, to nie
byłoby źle. Będzie można z się z nim dogadać - jest otwarty na współpracę ze
wszystkimi środowiskami.
I na koniec coś ze spraw,
rzeklibyśmy fundamentalnych. Nie wiadomo wprawdzie jak zamierza zlikwidować
bezrobocie w mieście, ale pocieszające jest, że likwidować je zamierza.
............................
Pełne
zapisy czatów
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|