newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Beaty, Racibora, Sabiny strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Piotr Rogalski
Data: 28.06.2006, 2:01
Zmiany: 28.06.2006, 2:35
Czytane: 2043x
Komentarzy: 9 [sprawdź]
  
Astromaniacy w Kawęczynku [24/1]

[przeczytane: 24x/komentarzy: 1]
Kawałek Czeczenii w Lubyczy [32/3]

[przeczytane: 32x/komentarzy: 3]
Archiwum: 509   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Krótki przewodnik po „Ideal City – Invisible...  

Wystawa Miasto Idealne – Miasta Niewidzialne (Ideal City – Invisible Cities) będzie z nami jeszcze przynajmniej do 22 sierpnia i musimy nauczyć się jej chociażby po to aby zrozumieć sens obiektów stojących na starówce i wyjaśnić przyjezdnemu znajomemu o co tu chodzi.

Nie chcę stawiać się w roli mentora jednak z powodów leżących po stronie organizatora Zamościanie nie zostali przygotowani do odbioru sztuki w tak awangardowym wydaniu. Pisałem o tym w poprzednim felietonie . Wąskie grono mieszkańców naszego miasta, wychowane przez Teatr Performer i Festiwal Fortalicje nie spowodowało, że każdy przechodzień patrzy na stojące teraz na zamojskiej starówce obiekty jak na unikalne ale i możliwe do ogarnięcia umysłem zjawiska artystyczne. Dla większości mieszkańców i może nawet turystów, o wiele łatwiej pojechać do Nadrzecza i skonsumować, bez intelektualnej czkawki, sprawnie podaną, uładzoną wersję sztuki firmowaną przez Dom Służebny i Stefana Szmidta.

Ktoś powiedział na otwarciu, że miasto nie chciało Dudzińskiego to teraz ma trzydziestu takich Dudzińskich. Są takie przysłowia: „Cudze chwalicie swojego nie znacie...” i „Nemo propheta in patria sua” („Nikt nie jest prorokiem w swoim własnym kraju”), które lakonicznie opisują rzeczywistość. Fenomen Festiwalu Sztuki Intuitywnej Fortalicje wymaga oddzielnego omówienia jednak śmiem przypuszczać, że ostatecznie i Fortalicje jak i wystawa „Miasto Idealne....” adresowane są do wąskiego grona wyrobionych odbiorców lub takich, którzy na wyrobionych pozują. Wielokrotnie brałem udział w Fortalicjach jako postronny obserwator, rozmawiałem z artystami, twórcami i organizatorami. Nie udało się stworzyć wokoło Fortalicji ruchu ludzi przychylnych, którzy spowodowaliby rozszerzenie formuły proponowanej przez Dudzińskiego do rozmiarów jakie teraz przybrała wystawa firmowana przez Rotenberg i Zamoyskiego. To potwierdza regułę, że bez mecenatu, przychylności i otwartości trudno budować wielkie zjawiska w sferze kultury – również w Zamościu. Dudziński nie potrafił przekonać urzędników. Fortalicje były dotowane w wysokości 5 000 zł, Anda Rotenberg zorganizowała wystawę za 1,4 mln zł, w tym za 0,7 mln zł w samym Zamościu i otrzymała od miasta 120 000 zł wsparcia.


Teatr Performer - Fortalicje 2004

Obiekty, będące zmaterializowanymi przemyśleniami artystów zaproszonych przez organizatorów wystawy Miasto Idealne – Miasta Niewidzialne są dla urzędników bezpieczne i możliwe do eksponowania w przestrzeni miejskiej. To pierwszy atut propozycji Andy Rotenberg. Po drugie sztuka konceptualna a więc taka, która wg książkowej definicji Heinza Ohffa (z 1971 roku) „...to sztuka w głowie artysty. Artyści dają teoretyczne pomysły, które nie muszą być realizowane” jest bezpieczna. W konfrontacji z postawionym w tytule wystawy tematem-zadaniem artysta musiał odwoływać się do twardej materii miasta a jego dzieła ostatecznie stały się bliższe architekturze. Innymi słowy - nie wkraczał on np. w trudną do akceptacji - przez niektóre środowiska - sztukę ciała, tak jak to notorycznie miało miejsce podczas Festiwalu Fortalicje i budziło u odbiorców skrajne reakcje. Wreszcie po trzecie Paweł Dudziński to outsider a Anda Rotenberg to nazwisko na dźwięk którego otwierają się drzwi sponsorów.

Czym więc jest wystawa „Miasto Idealne – Miasta Niewidzialne”? Odpowiedź na tak postawione pytanie to zadanie niewdzięczne po trzykroć. Po pierwsze niewdzięczne bo trzeba używać trudnych słów i trudnych nazwisk artystów i oczywiście odwoływać się do historii sztuki współczesnej, w której aż tłoczno od idei i „-izmów”. Po drugie zahaczające o trywializm, bo jak zgadnąć i wyjaśniać co artysta chciał powiedzieć. Wreszcie po trzecie grożące ośmieszeniem się bo zawsze w tych -izmach można się pomylić lub czegoś nie doczytać i w dodatku źle zinterpretować zamysł artysty.

Nie mam zamiaru podawać definicji sztuki, bo uniwersalnej nie ma a te, o których uczyliśmy się w szkole podstawowej już dawno zostały wyśmiane, zanegowane i porzucone na śmietniku historii. W XX wieku artystyczna aktywność człowieka przeszła tak duże przeobrażenia, że edukacja szkolna pomija je jako marginalne i w dalszym ciągu pozostaje w kręgu tradycji: malarstwa, rzeźby nieśmiało wspominając o pisuarze Duchampa, który temu pospolitemu przedmiotowi nadał rangę dzieła sztuki i umieścił w przestrzeni galerii.

Już kilkakrotnie użyłem pojęcia konceptualizm, co zresztą wywołało poruszenie w internetowej dyskusji i nie dziwię się. To pojęcie jest kluczem do zrozumienia wystawy Ideal City – Invisible Cities. Bez sięgnięcia do historii tego „izmu” trudno znaleźć mentalne uzasadnienie istnienia takich - jak te pokazane w Zamościu - prac i ich twórców.

Konceptualizm to nurt w sztuce współczesnej stworzony w latach 70-tych XX wieku. Dla konceptualisty dziełem sztuki jest sama idea ukształtowana w świadomości artysty. W jej zobrazowaniu pomaga skrupulatna dokumentacja a nawet w ostateczności sam obiekt jednak przedmiotem działań artystycznych jest wyłącznie projekt powstały w umyśle konceptualisty. Klasycznym konceptualistą jest Joseph Kosuth, który w 1965 pokazał na wystawie instalację składającą się z krzesła, jego fotografii i powieszonej na ścianie obok powiększonej kopii słownikowej definicji krzesła. Praca Kosutha „Jedni i trzy krzesła” to próba wskazania kierunku myślenia współczesnego artysty.

na podstawie www.georgtown.edu
Joseph Kosuth: One and Three Chairs, 1965

I oto stajemy przed obiektami usytuowanymi w przestrzeni Starego Miasta. Jednak najpierw warto odwiedzić pierwsze piętro Galerii Zamojskiej BWA (ul. Staszica) gdzie zostały zgromadzone autentyczne, klasyczne już dzieła sztuki konceptualnej kolegów Josepha Kosutha, między innymi: Sol LeWitta, Braina O’Connella, Carla Andre, Tima Ayresa. Równo ułożone w kącie sali wystawowej stalowe blachy to nie pozostałość po remoncie – to praca Carla Andre z 1978 roku pt.: „Eighth Reversed Steel Corner”. Wyżej pisałem o krzesłach ale blachy na galeryjnej podłodze to również koncept najwyższych lotów i w dodatku wpisujący się wspaniale w zapisaną w tytule naszej wystawy dychotomię widzialny-niewidzialny. Patrząc na kwadratowe blachy myślimy bardziej o tym czego poza nimi nie ma. No właśnie, myślimy, doszukujemy się, koncypujemy, odwołujemy do tego czego fizycznie nie ma a co mogłoby być. To jest konceptualizm w czystym wydaniu. Proces myślowy, który pierwotnie zrodził się w głowie artysty i został udokumentowany w postaci albo tylko katalogu wystawowego albo fizycznie istniejącego obiektu. Co więcej ten proces twórczy może być i jest odtwarzany w głowie oglądającego.


Carl Andre: „Eighth Reversed Steel Corner, 1978

Mamy w Zamościu tego lata wszystko czym wyraża się współczesna sztuka. Wszystko może być zadeklarowane jako dzieło sztuki – to pogląd obecny w historii kultury od lat 70-tych XX wieku i manifestujący się nieograniczonym wykorzystaniem wszystkiego jako instrumentu do „poszerzania świadomości”. Dziełem sztuki jest ziemia. Teresa Murak świadomie zmieniła rabatę kwiatową na płycie Rynku Wielkiego nadając jej formę geometryczną. Dla artystki ten skrawek niezabudowanej ziemi zamojskiej starówki stał się miejscem, w którym styka się to co naturalne i to co stworzone przez człowieka.

Do rangi dzieła sztuki urosły napisy na ścianach. Dla Lawrenca Weinera słowa umieszczone na filarach podcieni kamienic ormiańskich to rzeźba odarta z materiału rzeźbiarskiego, który może przeszkodzić w odbiorze. To, sięgając do krzeseł Kosutha, kopia słownikowej definicji umieszczona na ścianie.


Lawrence Weiner: Found alone after any given time, 2006

Co dalej? Wieża z drewna na Rynku Solnym, grająca ściana przy Nowej Bramie Lubelskiej, gołębnik w bramie przy ul. Zamenhofa, labirynt wśród prania na podwórku Podkarmia, wieża Participate przy kościele Franciszkanów, fontanna z czarna wodą na Rynku Wodnym, małe muzeum wciśnięte w zaułek przy poczcie, filmy wideo w podziemiach Nadszańca i w Akademii Zamojskiej. Jest co oglądać i nad czym myśleć. Zachęcam do zabawy w poszukiwanie znaczeń i sensu. Każdy może być artystą koncypując ustawione obiekty na Zamojskiej Starówce. I proszę nie krzywić się na , gdy zobaczycie krzywo przycięte deski – ta piramida mogła zostać wykonana ze szkła, kamienia, ziemi albo piór. Mogła w ogóle nie zostać wykonana a tez byłaby dziełem sztuki. To jest konceptualizm.

W latach 80-tych uważałem się za awangardowego artystę uprawiającego Mail-art. Mało kto słyszał o takiej formie ekspresji artystycznej jednak wtedy organizowałem wystawy, wydawałem ziny, rozsyłałem swoje prace (przy pomocy poczty – stąd nazwa tego nurtu sztuki) a w zamian otrzymywałem prace innych artystów uczestniczących w tej sieci wymiany. Tak opisywałem mail-art w Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym (nr 20/1989) „Siła mail-art tkwi w tym, że celem nie jest gromadzenie wytworów artystycznej działalności człowieka, a używanie tych wytworów do kontaktów z innymi ludźmi. Brzmi to bardzo górnolotnie, lecz jak wyrazić uczucie, jakie rodzi się podczas otwierania skrzynki pocztowej, na dnie której leży kilka listów nadesłanych przez ludzi, którzy mieszkają i tworzą gdzieś daleko stąd. Nieznani, a jednak bliscy.”

Ostatecznie wymiana dzieł sztuki poprzez pocztę stała się sztuką spotkań (Art Tourism). Korespondujący artyści zaczęli organizować wyprawy artystyczne, odwiedzać się nawzajem, organizować kongresy. Prekursorem turyzmu (tourism art) był Josef Klaffki, który odwiedził również mnie w 1986 roku. W tym samym roku w Toruniu odbył się - zorganizowany przez Yacha Paszkiewicza - pierwszy polski Mail Art Show, w którym wzięło udział kilkunastu polskich mailartystów. Przypominam te zdarzenia po to aby uzmysłowić, jak nikła jest granica pomiędzy twórczością a turystyką. Chęć kontaktu z dziełem sztuki to jedno – poznanie artysty to już być może wyższy etap uczestnictwa w procesie twórczym. Zamość aspiruje do bycia poważnym ośrodkiem żywej kultury. Sztuka nowoczesna w historycznym sztafażu wraz z turystyką i życiem akademickim to dobry kierunek.

Oto zostaliśmy postawieni – nagle i bez jakiegokolwiek przygotowania - w obliczu obiektów zwanych dziełami sztuki, które dla wielu nie są tym, czym miały być. W filmie Stanleya Kubrica „Odyseja kosmiczna 2001”, jak refren pojawia się - w różnych momentach dziejów ludzkości - tajemniczy czarny sześcian, który jest dla pierwotnych ludzi wychodzących z jaskini jak również dla amerykańskich astronautów na Księżycu czymś nieodgadnionym ale jednocześnie inspirującym do rozwoju i ostatecznie mimo swej zagadkowości czymś dobrym. Być może stając przed dziełem „Project for Ideal City” Colina Ardleya zwanego potocznie piramidą doświadczamy czegoś podobnego?

Tu i teraz w Zamościu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę i możemy nauczyć się pływać. Może nawet musimy bo jak tu myśleć o rozwoju prowincjonalnego miasta bez wielkich wyzwań – dobry ośrodek akademicki, idealne miasto z zapleczem dla turystów i na deser ośrodek sztuki nowoczesnej z uznanym w Europie triennale. Z tej mieszanki – jak w pracowni alchemika - może wyjść tylko złoto.

 


Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]

Autor: NIKt
Tytuł: Albo

Skąd: .168.100.104
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55
"Z tej mieszanki – jak w pracowni alchemika - może wyjść tylko złoto."
Odwołując się do historii, żadnemu z alchemików nie udało się uzyskać
złota, ani pozyskać kamienia filozoficznego.

Reasumując tekst i wystawę:
Największym dziełem "konceptualnym" jest wystawa. Jej organizacja mogła pozostać w samym koncepcie. Ale zmaterializowała się. Szkoda tylko, że pieniądze
z kasy miejskiej się zdematerializowały.

Autor: ToJa
Tytuł:

Skąd: .168.100.104
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55
Może by tak rozporpagować konceptualną politykę? Było by łatwiej.

Autor: as
Tytuł:

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55
ale to wszystko trudne do zrozumienia - nie dziwię się, że nikt nic nie wie

Autor: praktyk
Tytuł: ale jednak warto

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55
co lepsze dla zamościa - pożegnanie lata z telewizją czy odsłonięcie pomnika czy teraz ta wystawa?

Zastanówcie się o czym mówimy? Pożegnanie lata zapamietaliśmy i utrwaliliśmy bo była telewizja i to nagrała a potem emitowała 100 razy. Odsłonięcie pomnika hetmana to medialana klapa, podobnie jak i wystawa Miasto idealne... Bez współpracy z mediami, bez sprawozdań i reportaży trudno coś zrobić dla promocji miasta i samej imprezy.
Widziałem tekst o wystawie w Dzienniku (ale nie lubelskim tylko centralnym) - tego powinno być na pęczki. Za taką forsę można zrobic i słynne billboardy i rozkleić w duzych miastach. Pomysły, same pomysły - to już prawie konceptualizm.

Autor: Cyanide
Tytuł: Re ToJa

Skąd: .neoplus.adsl.tpnet.pl
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55


the Jewish people Ideal –the Polish peopl Invisible - prawda, że nowoczesne i konceptualne ?

Autor: beginer
Tytuł:

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55
ta zmiana świadomości w ludziach z zamoscia już następuje

Autor: ka
Tytuł: prostowac

Skąd: .v.pppool.de
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55
nie rozumiem dlaczego wciaz i wciaz przewija sie w waszych felietonach wylacznie nazwisko Andy Rottenberg. przeciez nie ona jest kuratorka wystawy!!! jest jej pomyslodawca. caly koncept kuratorski, jak i organizacja wystawy, sa autorstwa pary kuratorow z Berlina: Sabriny van der Ley i Markusa Richtera. to oni wymyslili koncept wystawy, zaprosili poszczegolnych artystow, zorganizowali wystawe, wydali katalog i inne print-media, stworzyli obszerna strone internetowa...

i jeszcze slowo prawdy co do budzetu: jak to mozliwe, ze kluja was w oczy setki tysiecy zlotych po prostu podarowanych Zamosciowi (w formie wystawy)? przeciez glownym sponsorem Idel City jest niemiecka fundacja!
ktos funduje miastu prestizowa impreze, a jego mieszkancy oburzaja sie na wydane sumy... trudne do pojecia.
aha, w artyule mowa o rzekomych 1,4 mln zl: skad ta suma i na co poszla, czy podajacy wie, tak a propos? ciekawe skad ta jasnosc sytuacji finansowej wystawy...

Autor: as
Tytuł: wszystko juz powiedziano

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55
proszę przeczytać wywiad z Sabriną van der Lay
http://roztocze.net/newsroom.php/20628.html

Autor: praktyk
Tytuł: rozliczenia

Skąd: .internetdsl.tpnet.pl
Kiedy: 2006-08-01 14:38:55
a może warto zapytać Wydział Kultury UM o dokładne rozliczenie wystawy: na co poszły te pieniądze
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - P.Rogalski & R.Moteka]