|
| O artykule |
Autor:
Kronika Tygodnia - Dariusz Pachocki
Data:
8.10.2003, 10:01
Zmiany:
8.10.2003, 10:01
Czytane:
2769x
Komentarzy:
0 [sprawdź] |
|
|
|
Dawniej w Dołhobyczowie |
|
W dzisiejszym Dołhobyczowie z
pałacem kojarzone jest raczej nazwisko Świerzawskich – ostatnich właścicieli, do
których kilka lat temu własność powróciła
Patrząc na budynek w obecnym stanie trudno uwierzyć w to, że miał on kiedyś lata świetności i mieścił zbiory, których pozazdrościłoby niejedno muzeum.
W połowie dziewiętnastego wieku sale
pałacu w Dołhobyczowie mieściły rozległą i piękną kolekcję - m.in.: malarstwa,
numizmatyki, rękopisów – zgromadzoną przez ostatniego z rodu Rastawieckich. Oto
krótka historia barona Edwarda Rastawieckiego – badacza polskiej kultury
artystycznej, działacza społecznego i kolekcjonera.
Był jedynym dzieckiem Ludwika Rastawieckiego – właściciela
majątków Dołhobyczów i Nowosiółki - i Teresy z Krajewskich. Urodził się 5
października 1805 r. w Nowosiółkach Pokropiwnych (obecne Nowosiółki, pow.
tomaszowski) tam spędził dzieciństwo pod opieką francuskiego guwernera. Od 1816
r. mieszkał w Warszawie, pobierał nauki w Liceum Warszawskim. Na świadectwie
pochodzącym z tejże szkoły tak oto go scharakteryzowano: „Po tym uczniu Ojczyzna
spodziewać się może zacnego i pracowitego obywatela”. Kolejny etap nauki, to
studia na Wydziale Administracyjnym Uniwersytetu Warszawskiego. Już wówczas
gromadził książki, dokumenty, numizmaty. Na koniec edukacji w 1826 roku odbył
swą pierwszą i jedyną „wielką podróż”. Odwiedził Pragę, Wiedeń, Monachium,
Paryż. Na drogę został wyposażony w cenny dokument – Joachim Lelewel napisał
dlań długi list, w którym pouczał młodego kolekcjonera, jak i gdzie należy
szukać dokumentów związanych z Polską.
Odziedziczony
po ojcu majątek z pałacem w Dołhobyczowie stał się ulubioną siedzibą i miejscem
mozolnej, konsekwentnej pracy. Nowy właściciel rozbudował i upiększył pałac
myśląc o powiększających się zbiorach, o których wieść szybko się rozniosła. W
Dołhobyczowie nieraz gościli ludzie, których przywiodła ciekawość.
Franciszek Ksawery Prek (malarz amator i literat) wizytę u
barona Rastawieckiego odnotował w swoim pamiętniku: „(…) w Dołhobyczowie piękny
pałac zwrócił moją uwagę. Włość ta wraz z pałacem jest własnością Edwarda barona
Rastawieckiego, bardzo znakomitego i wielce zasłużonego w kraju obywatela.
Chciałem poznać bliżej tego człowieka, tym więcej, że zbiory różne starożytne,
jak słyszałem, mają się mieścić w pałacu barona Rastawieckiego”. Autor
pamiętnika wspomina, iż został przyjęty „bardzo grzecznie”. Na ścianach znalazł
obrazy m.in. Brodowskiego, Baciarellego, Suchodolskiego, a także „urny, czyli
garnki wydobyte z ziemi, pochodzące z czasów pogańskich”. Uwagę gościa zwróciły
także gustownie urządzone wnętrza – „Urządzenie pałacu bardzo piękne, a nawet
umeblowanie wytworne, posadzki jako w mozaikę bardzo gustownie i harmonijnie
ułożone”. Wyobrażenie o wyszukanym guście mieszkańców daje zapoznanie się ze
zdjęciem zaginionego obrazu pędzla Marcina Zaleskiego. Został on sprowadzony do
Dołhobyczowa specjalnie po to, by uwiecznić pałacowy salon.
Baron Rastawiecki powiększał zbiory dokonując zakupów
osobiście, a także dzięki innym osobom, które w jego imieniu nabywały późniejsze
eksponaty. Często z pomocą przychodził Józef Ignacy Kraszewski, który z Drezna
informował o nadarzających się okazjach dokupienia czegoś do kolekcji.
Zainteresowania sztuką wydawały konkretne owoce – powstały prace, wśród których
nie możne pominąć milczeniem takich jak: Mappografia dawnej Polski, Wzory sztuki
średniowiecznej i epoki odrodzenia i bodaj najbardziej znane dzieło
Rastawieckiego Słownik malarzów polskich tudzież obcych w Polsce osiadłych.
W tym miejscu wypada i trzeba powiedzieć o tym, że
Edward Rastawiecki nie był człowiekiem trawionym przez pychę, który chciałby
olśniewać wspaniałością swojej kolekcji. Jak zauważa Andrzej Ryszkiewicz - w
tekście Zasługi Edwarda Rastawieckiego jako kolekcjonera i mecenasa –
Rastawiecki swój szczery patriotyzm wyrażał właśnie w zbieractwie.
Rastawiecki żył myślą utworzenia muzeum, które pomieściłoby jego zbiory. W liście do Przeździeckiego pisał: „Jest moim stałym zamiarem założyć w Warszawie Muzeum imienia mojego, złożone ze wszystkich moich zbiorów, to jest obrazów, rycin, monet, medali, starożytności i biblioteki z rękopisami (…). Jedyną trudnością jest brak odpowiedniego a stałego lokalu”. Ostatecznie przedsięwzięcie nie powiodło się, a zbiory zostały po części oddane i sprzedane. Uniwersytet Jagielloński otrzymał zbiór dokumentów, starożytności i wyroby rzemiosła artystycznego. Natomiast galerię obrazów, rycin, numizmatów oraz bibliotekę, złożoną z 14 tys. tomów, nabył hrabia Seweryn Mielżyński, który następnie całość ofiarował Poznańskiemu Towarzystwu Przyjaciół Nauk. Dołhobyczów sprzedał Rastawiecki bankierowi Mieczysławowi Epsteinowi i zamieszkał z żoną w swym pałacyku w Warszawie. Zmarł w Warszawie 23 lutego 1884 roku. Wraz z jego śmiercią wygasła linia baronów Rastawieckich.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść. |
dodaj komentarz |
|