|
O losach zamojskich i biłgorajskich dzieci, ofiarach hitlerowskich
represji sprzed 60 lat, z Bolesławem Szymanikiem, prezesem Zarządu Głównego
Stowarzyszenia Dzieci Zamojszczyzny, rozmawia Marek J. Szubiak.
MJS:-Przed 60. laty Zamość stał się centrum pacyfikacji. W
rocznicę tych wydarzeń -27 listopada - odbyły się uroczystości dla upamiętnienia
martyrologu ludności tych terenów. Rangę tych uroczystości podniosła konferencja
naukowa "Niemiecka akcja wysiedleńczo-osadnicza na Zamojszczyźnie 1942-1943.
Jako dziecko był pan świadkiem tamtych wydarzeń, proszę o tym
opowiedzieć. BS: - Oprawcy niemieccy pod
kierunkiem Globocnika (Odilo Globocnik, szef policji i SS dystryktu lubelskiego,
przyp. MJS) już w rok po napaści na Polskę opracowali tzw. General Plan Ost -
plan powiększenia przestrzeni życiowej Niemców na Wschodzie. Zamojszczyźnie
powierzono rolę bastionu Niemiec na Wschodzie. W ramach tego planu rozpoczęta
się masowa eksterminacja ludności polskiej poprzez pacyfikację wsi zamojskich,
biłgorajskich i wywóz ich mieszkańców do obozów koncentracyjnych Majdanka i
Oświęcimia oraz do specjalnie utworzonych w tym celu obozów w Zamościu i
Zwierzyńcu. Na miejsce wysiedlonej ludności już w kilka godzin po
wysiedleniu, zasiedlano osadników pochodzenia niemieckiego z Bałkanów i
Besarabii. Główna akcja wysiedleńcza rozpoczęła się w nocy z 27 na 28 listopada
1942 r. wysiedleniem kilku wsi pod Skierbieszowem. Największe nasilenie
wysiedleń miało miejsce w 1943 roku. W 1941 roku Niemcy przeprowadzili jakby
próbną akcję wysiedleń w kilku wsiach dla zdobycia doświadczenia. W wyniku
realizacji tego zbrodniczego planu, w okresie od listopada 1942 do sierpnia 1943
r spacyfikowano 297 wsi i osiedli wywożąc ponad 110 tys. ludzi, co stanowiło w
tamtym okresie 31 proc. ludności tych terenów. Nie była to jedyna tragedia jaką
zgotował nam okupant. W obozach przeprowadzano selekcję na podstawie badań
rasowych. W jej wyniku, młodych zdolnych do pracy mężczyzn i kobiety wywożono do
Rzeszy na przymusowe roboty, zaś starych i niedołężnych do obozów
koncentracyjnych. Częściowo zdolnych do pracy wywożono do tzw. wsi rentowych i
osadzano ich u niemieckich osadników, w okolicach np. Puław, Nałęczowa i innych.
MJS:-Jak odbywała się akcja
pacyfikacyjna?
BS: - W
Tarnogrodzie, ponieważ pochodzę z Tarnogrodu, o świcie 30 czerwca 1943 roku,
cała osada została otoczona przez oddziały policji, SS i Wehrmachtu, gdyż siły
policyjne nie wystarczały do takiego zadania. Na podstawie sporządzonych spisów
w Urzędzie Gminy, kolejno, ulicami czy rejonami, Niemcy wchodzili do domów i
nakazywali zabrać ze sobą podręczny pakunek do 10 kg, dając na to 10-15 minut.
Po tym czasie wypędzano wszystkich z domów na plac zborny, czyli na rynek. Tam
zapędzono ludzi do samochodów ciężarowych i wywożono do obozów w Bełżcu, Rawie
Ruskiej, Zwierzyńcu i innych.
MJS: - Czy
byty przypadki rozstrzeliwań?
BS: - W czasie pacyfikacji Niemcy strzelali
do uciekających lub ukrywających się. W samym Tarnogrodzie nie było tak
strasznie, dlatego że mieszkańcy liczyli się z wysiedleniem. Dzień wcześniej, 29
czerwca, wywożeni byli mieszkańcy Woli Różanieckiej i Luchowa, dlatego
przygotowywano.się na taką ewentualność. Rynek w Tarnogrodzie był ściśle
otoczony przez policję i trudno było się wydostać. Wywieziono 2629 osób,
pozostawiono około 300 niezbędnych dla podtrzymania gospodarki niemieckiej i
usług jak: krawcy, szewcy, obsługę poczty, urzędu gminnego i innych. W miejsce
wysiedlonej ludności sprowadzono osadników niemieckich.
MJS: - Wysiedlano całe rodziny wraz ż dziećmi Jaki
był ich los? BS
: - Los polskich dzieci był szczególnie dramatyczny. Wywieziono ponad 30 tys. dzieci z Zamojszczyzny. Tylko w
lipcu 1943 r w 29 transportach kolejowych, wywieziono 4445 dzieci, do Rzeszy w
celach germanizacyjnych. Ponad 10 tys. dzieci zmarło i zginęło w obozach w
Zwierzyńcu, Zamościu, Oświęcimiu i Majdanku lub bezpośrednio w transportach
kolejowych w bydlęcych wagonach. Transporty tysięcy dzieci kierowano później do
Garwolina, Pilawy, Mrozów, Sobolewa, Łosic, Krynicy, Chełmna, Koszalina,
Poznania, Wrocławia i innych miast. W lipcu 1943 r już bezpośrednio kierowano
transporty dzieci, do Rzeszy, głównie do Halle, Sztraschoffu, Bransdorfu i
innych. Pierwszy transport 14 wagonów, dzieci z obozu w Zamościu wyjechał 10
grudnia 1942 r do Oświęcimia. Wywieziono 644 dzieci. Nie mamy informacji, czy
któreś z nich przeżyło, prawdopodobnie nikt. Należy tutaj wspomnieć, że w czasie
okupacji wywieziono z naszego kraju ok. 200. tys. dzieci, nie tylko do Niemiec,
ale i do Austrii, Czechosłowacji, Francji a nawet Włoch. Celem była germanizacja
tych dzieci na tamtych terenach. Społeczeństwo nasze bardzo mało wie o losach
dzieci po zakończeniu działań wojennych. W strefach zachodnich grupowanie ich w
obozach zlokalizowanych w koszarach wojskowych pod opieką UNRA i IRO - agendy
ONZ, skąd potajemnie wywożono je z Niemiec do Włoch, Szwajcarii, Hiszpanii,
Holandii, Danii, Anglii i Stanów Zjednoczonych. Mimo ogromnego wysiłku
Polskiej Misji Repatriacyjnej i Polskiego Czerwonego Krzyża, działających już od
jesieni 1945 r. do drugiej połowy roku 1950 nie zdołano sprowadzić do Polski
wszystkich dzieci, a zaledwie 10-15 procent. Wiele z ówczesnych dzieci, dziś
starszych ludzi, nawet nie wie, że w ich żyłach płynie polska krew. Na terenie
Polski wieść o męczeństwie zamojskich dzieci rozeszła się błyskawicznie i
wstrząsnęła do głębi społeczeństwem. Dzięki lubelskim kolejarzom, cichym
bohaterom tamtego okresu, wielu z nas przeżyło i żyje do dziś. Kolejarze z
narażeniem życia, w miarę własnych możliwości i sił, przychodzili nam z pomocą.
Dostarczali chleb, wodę, odzież. Później wykradali lub wykupywali dzieci od
niemieckich konwojentów płacąc często ostatnimi markami, biżuterią, złotem lub
alkoholem. Za ich ofiarność i ratowanie życia jesteśmy ciągle wdzięczni. W każdą
rocznicę pacyfikacji spotykamy się w ostatnią sobotę listopada na Dworcu
Kolejowym w Lublinie, by przed tablicą, którą ufundowaliśmy w hołdzie lubelskim
kolejarzom, złożyć kwiaty i dać dowód pamięci i wdzięczności. Również z okazji
75 rocznicy Dnia Kolejarza składamy najlepsze życzenia. Lublinie na
cmentarzu przy ul. Lipowej jest pomnik na zbiorowej mogile 98 dzieci z
Zamojszczyzny w większości z powiatu biłgorajskiego. Dzieci te w wieku od 8
miesięcy do 10 lat były więźniami obozu koncentracyjnego na Majdanku. W
wyniku starań Rady Głównej Opiekuńczej i PCK w Lublinie oprawcy niemieccy
zgodzili się wydać część dzieci tym Organizacjom. Mimo umieszczenia ich w
lubelskich szpitalach, szczególnie w szpitalu Jana Bożego, nie udało się ich
uratować i pochowano je w zbiorowej mogile. Wydarzenie to upamiętniono pomnikiem
ufundowanym przez społeczeństwo i władze miejskie Lublina. Patronat nad tym
pomnikiem przyjęła Szkoła Podstawowa nr 20 w Lublinie. Jesteśmy bardzo wdzięczni
za te dowody pamięci.
MJS: - Wróćmy jeszcze na teren Ziemi Biłgorajskjej. Jakie
miejscowości byty pacyfikowane? BS: - Nasilona
pacyfikacja objęła tereny północno - wschodnie w miejscowościach gdzie była
rozwinięta działalność partyzancka to jest: Aleksandrów, Pardysówka, Łukowa,
Podsośni-na, Tarnogród, Biszcza, Bukowina, Różaniec, Majdan, Smólsko, Lipowiec,
Frampol. Niektóre miejscowości byty pacyfikowane
trzykrotnie, by wyłapać tych, którzy zdołali się ukryć. Główna akcja wysiedleńcza w
powiecie biłgorajskim odbyła się w czerwcu i lipcu 1943 r. Ludność wieziono
celowo do odległych obozów, by przez bardzo trudne warunki transportu jak
najbardziej ją zmaltretować fizycznie i psychicznie, a następnie przewieźć do
obozów w Zwierzyńcu czy w Zamościu, po czym dalej obozów koncentracyjnych.
MJS: - Jaka jest dziś sytuacja tych, którzy
przeżyli koszmar pacyfikacji? BS:
- Stowarzyszenie nasze, skupiające byłe dzieci z Zamojszczyzny - więźniów obozów hitlerowskich, powstało w roku 1991 i skupia osoby
represjonowane, które w okresie okupacji miały od l roku do 14 lat. Dziś to
osoby starsze. Wszystkich ich obejmujemy opieką i w miarę możliwości staramy się
pomagać. Stowarzyszenie Dzieci Zamojszczyzny działa na własnych funduszach, we
własnym zakresie przy coraz mniejszej pomocy ze strony państwa. W ostatnim
okresie ograniczono nam uprawnienia kombatanckie, ze względu na trudną sytuację
finansową państwa. Uważamy, że rząd nie powinien szukać oszczędności Wśród
kombatantów i osób represjonowanych. Odebrano nam niżki na przejazdy kolejowe i
autobusowe oraz inne uprawnienia. W wyniku naszych skarg i zażaleń pewna część
uprawnień zostanie przywrócona od 1 stycznia 2003 r. i to uważamy za dobry znak
zrozumienia naszej sytuacji. Cieszymy się z tego, że w Biłgoraju powstał Dom
Kombatanta jako miejsce dla osób poszkodowanych skutkami wojny i okupacji
hitlerowskiej. Jest gwarancja, że ci ludzie nie pozostaną bez opieki.
MJS - Dziękuję za
rozmowę.
R E K L A M A
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|