|
Czy jarosławski COM i lubaczowski SP ZOZ trafią do sądu?
Kilkanaście dni temu Okręgowy Inspektorat Pracy w Rzeszowie przeprowadził rutynowe kontrole w dwóch placówkach zdrowotnych: Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu i Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Lubaczowie. Zakresem kontroli objęty został czas pracy i wynagrodzenia pracowników. Jak dowiedzieliśmy się od inspektora Piotra Lubasia, znacznie więcej zastrzeżeń inspekcja miała do lubaczowskiej placówki.
W jarosławskim COM inspektorzy stwierdzili złamanie przepisów odnośnie przestrzegania czasu pracy. Przekroczone zostały normy dobowe osób pracujących w RTG. Jarosławska placówka miała także problemy z terminową wypłatą części wynagrodzeń (dodatków za pracę w nocy, niedziele i święta) i nieprawidłowo naliczała wynagrodzenia urlopowe.
P. Lubaś: - W ciągu dwóch miesięcy pielęgniarki i sanitariusze wykorzystali roczny limit nadgodzin, a regulamin wynagradzania zdecydowanie faworyzuje lekarzy na niekorzyść niższego personelu medycznego.
Kontrola wykazała, że obok identycznych uchybień jak w Jarosławiu, w placówce w Lubaczowie obowiązywała niedopuszczalna w Zakładach Opieki Zdrowotnej tzw. grupowa organizacja pracy. Polegało to na tym, że grupa czterech, pięciu pielęgniarek była odpowiedzialna na przykład za wszystkich pacjentów danego oddziału. Jest to niezgodne z przepisami prawa pracy i niebezpieczne dla pacjentów. Taka organizacja skutkowała m.in. ogromnymi przekroczeniem dopuszczalnego czasu pracy.
P. Lubaś: - Przekroczone, i to znacznie, zostały dopuszczalne limity dzienne i nocne godzin nadliczbowych. Pracując w takim systemie, lekarze, kierowcy karetek pogotowia, sanitariusze i niektóre pielęgniarki zarabiały znacznie mniej, niż gdyby zgodnie z kodeksem pracy płacono im za nadgodziny.
Dodatkowo, nie w pełni
zrealizowane zostały podwyżki wynagrodzenia wobec wszystkich pracowników. Raport
pokontrolny trafił już do dyrektorów placówek. Jakie będą konsekwencje?
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|