R E K L A M A

25 marca 2017

roztocze.net

AKTUALNE TEMATY :    BUDŻET OBYWATELSKI |   LOOKALNY INFORMATOR EDUKACYJNY - aktualnie o edukacji  
Kąpielisko miejskie w Zamościu, foto: Piotr Rogalski
Kąpielisko miejskie w Zamościu, foto: Piotr Rogalski

R E K L A M A

Przed Wami kolejny tekst, którego autorem jest Zamojski NIKT. Zapraszamy do lektury, refleksji i komentarzy.

Uff, co za upał!

W zwykły dzień mało ludzi nad miejską wodą.

Na szczęście mam wolne.

Nie muszę nigdzie się spieszyć.

Ręcznik, kocyk, krem z filtrem.

Krótkie majteczki, bawełniany top, plastikowe japonki, czapeczka z daszkiem.

Rowerek. Stary, pordzewiały, bez bajerów, z koszykiem na zakupy. Bagażnik z kłódką.

Ale kto by się na to połaszczył?

Jadę nad Zalew Miejski.

W spokoju poleżę w cieniu, powdycham woń oczeretów, poczytam, pomyślę, pomoczę nogi, wyłączę się.

Salonik prasowy. Nie ma klimatyzacji, ale jest:  mineralna bez gazu 0,33 l, miętuski lodowe, świeża gazetka.

Kupuję.

Pakuję do koszyczka.

Wsiadam.

Jadę.

Droga dla rowerów wyłożona eurobrukiem.

Każde połączenie cegiełek odczuwam w lędźwiowym odcinku mojego dyskopatycznego kręgosłupa.

Muszę odpocząć.

Koniecznie.

Zeskakuję z roweru.

Błotnik się telepie. Z tyłu? Z przodu? Może śrubka wypadła?

Na tych wertepach wszystko jest możliwe.

Dojadę. To tylko ze 3 kilometry.

Postawię rowerek w cieniu, pod drzewem.

Rozścielę kocyk.

Zdejmę japonki.

Ręcznik zwinę w wałeczek i hooops, pod główkę!

Czapeczka już leży na kocyku.

Mineralna w zasięgu rączki, miętuski pod kocykiem, bo się roztopią.

Kremik z dużym filtrem na buzię, rączki i nóżki.

Niech słoneczko nie szuka jelenia. Wystarczy sama metryka.

Zrobione na luzie.

Leżę.

Czytam.

Woda pluszcze.

W oczach słońce.

Dobrze.

Bardzo dobrze.

Tego właśnie było mi trzeba.

Już, już czuję, że się będę wyłączać…

Nagle…

Tuman kurzu.

Dudnienie.

Sypnęło piachem na kocyk.

Czarny tunning koło mojej głowy.

Wyhamował.

Siadam.

Patrzę.

BMWica. Może być starsza od pasażerów.

Wysiadają:

Dwie „Solarki” w obcisłej, czarnej lycrze: Brunetka i Blondynka.

Kontrastowe farby na czaszkach. Szerokie pasy w pasie. Obie ścięte „na małpę”. 20 tipsów czarnych z czerwonym wzorem na jakieś 5 cm długości.

Za nimi:

Cztery czarne nogawki od dresów, dwie Gołe Klaty, tatoo zajebisty na całość, łyse głowy, na nogach granatowe „laczki”.

Dwa Pampersy na jakieś 2-3 lata. Różowe kwiatki w mięciutkich włoskach. Rozwrzeszczane.

-Kurwa! Po chuj tu tyle piachu?- retoryczne pytanie Gołej Klaty z płonącym smokiem pomiędzy sutkami.

Właśnie! Ja też nie wiem. Bo plaża?

Wszystkie drzwi w BMW otwarte.

Gorąco.

Chyba ładnie grają.

Głośno.

Nie rozpoznaję muzyki.

Nie znam się. To przychodzi z wiekiem.

W „moim wieku” był magnetofon szpulowy ZK-120.

Nad zalew nie zabierałam.

Wtedy puszczali z chrypiącego radiowęzła „Lato z radiem”.

Czuję jak drży ziemia pod moim kocykiem.

Będzie trzęsienie?

Mogą być już ze 4 stopnie w skali Richtera.

Popijam mineralną.

Siedzę.

Nie mogę się skupić.

Lekka bryza wachluje kartkami gazetki.

Zerkam.

-Waneska! Nikolka! Chodźcie na lody! – Blond „Solarka” zaprasza dzieci przekrzykując łomot.

Dwa Pampersy zakopane po pachy w piachu z piskiem zrywają się do biegu.

Gorący wiatr potoczył po plaży kolorowe pozłotka.

Lody reklamowanej firmy już uwiecznione w wodach zalewu.

Czekoladowa polewa topi się w różowych usteczkach.

Dwa wrzaski mniej nie robią różnicy.

Może być już z 5 stopni w tej skali sejsmicznej…

Słońce bezlitośnie podgrzewa czarną maskę.

Zapach tekturowego drzewka dyndającego przy szybie jest coraz bardziej nachalny.

Działa na mnie jak choroba lokomocyjna.

Myślałam, że już z niej wyrosłam.

Nic z tego.

Mdli mnie.

Upał gęstnieje.

Słońce w zenicie.

Dochodzi południe.

Może im za gorąco w tych czarnych akcesoriach?

Odpuszczą?

Małe dzieci trzeba chronić przed upałem…

A… to dlatego przyjechali nad wodę?!

Nie.

Na razie nie odpuszczą.

Zgłodnieli.

I na pewno pić im się chce. Jak to w upał.

Trzeba pić dużo.

Każdy głupi to wie.

„Solarki” rozstawiają grilla.

Tani, chiński, z hipermarketu. Nie dla idiotów. Ma dwie nogi. W piachu nie ustoi.

Trzasnęła gałąź nade mną.

Drzewo lipowe świetnie nadaje się na trzecią nóżkę. Nawet w naturze wygląda jak okopcone.

Nie będzie różnicy.

-Tylko te liście, kurwa! – martwi się Goła Klata chyba z wizerunkiem Batmana.

Już zerwane, pomięte, rzucone koło mnie.

Czerwona, blaszana micha na trójnogu gotowa.

Szeleści podpałka, zapałki nie chcą się jarać.

Mokre.

Jest przecież zapalniczka.

-Dawaj, kurwa, jak odpalisz fajki, to rozpalamy- Brunetka wzięła sprawy grillowania w swoje tipsy.

Blondynka, jak zwykle – głupsza. Stoi i gapi się.

Ale tleniona? Też głupsza? Może nie?

Już pali się. Nareszcie!

Dym gryzie, dusi.

Popijam wodę.

Biorę landrynkę.

Kręci mi się w przysadce.

Może menopauza?

Nie…

To z upału.

Blondynka przynosi zawiniątko z bagażnika .

Rwie zębami grubą folię.

Jest kiełbacha na grilla! Już spreparowana!

Skwierczy cały bukiet przypraw: glutaminian, benzoesan, E -155, E -180, E – 445,-eee, tam. Niech sobie jedzą jak głodni…

Dym wali prosto na mnie.

Chyba się przeniosę dalej.

Powoli składam gazetę, japonki na nogi, kocyk trzeba wytrzepać.

No! Wreszcie pić im się zachciało!

Dwie nogawki od dresu taszczą z bagażnika skrzynkę piwa.

Chlast!

Kapsel zielenieje w piasku. Jak szmaragd ze złotym nadrukiem.

Mocne są drzwi w tej BMWicy. Niemiec potrafi tak wyprodukować auto, że na listwie otworzy się każde polskie piwo.

– Siwa, bierz browar! – Klata z Batmanem nie znosi sprzeciwu.

Blondyna z turkusowymi powiekami zamkniętymi z rozkoszy już sączy złocisty nektar.

– Ja też chcę! – Czarna przewraca kiełbachę. Jak Kopciuch.

Mężczyźni wolą blondynki.

A dżentelmeni wolą  „Finlandię”.

Na dobry początek trzaska banderola akcyzy. Czerwona nakrętka uwalnia krystaliczną zawartość butelki.

Bulgot w szkle.

Dwie szklanki po „Nutelli” trykają się boczkami.

– Zdrowie! – łyse głowy jednocześnie  odchylają się do tyłu.

– Zaraz będzie grill, zjemy, wypijemy i można się wykąpać. Gorąco jak sto chujów! – filozofuje Klata Ze Smokiem.

Pampersy pobiegły do wody.

Patyki po lodach leżą tuż przy kole mojego rowerka.

Grill pachnie, wódzia bulgocze, muzyka gra.

Gra muzyka.

Relaks.

Święty spokój.

Lato.

Upał.

Nie słychać wcale szumu wody.

Zalew Miejski faluje delikatnie i leniwie wyrzuca na brzeg:

butelki plastikowe,

puszki aluminiowe,

torebki foliowe,

deski pomostowe,

papierki polodowcowe,

pampersy różowe,

laczki czerwcowe,

wiaderka zabawowe,

topielce bezmózgowe.

O! Taka Druga Japonia!

Jakby przeszło tsunami.

Ziemia drży nadal.

Będą wstrząsy wtórne.

Wsiadam na rower.

Jadę.

Błotnik dalej brzęczy.

Mam jeszcze pół wolnego dnia przed sobą.

Schowam się w głębokim cieniu.

 

Zamojski NIKT, Zamość, Zalew Miejski, lato 2016

28 czerwca 2016
Autor:
Felietony | Zamość

Oceń artykuł klikając na gwiazdki!

Liczba ocen: 0

R E K L A M A

    8 komentarzy

Komentarze publikowane poniżej, są elementem bezpłatnej usługi świadczonej na rzecz użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść i stylistykę komentarzy poniżej.
Naruszenia prawa należy zgłaszać na adres redakcji dostępny na stronie KONTAKT




  1. "z_boku" dnia 28 czerwca 2016 o godzinie 22:17:58 napisał:
    Łysi Bezmózgowcy lubią poruszać się pojazdami marki Black Man's Wheels. :)
    0
    0
  2. R E K L A M A

  3. "." dnia 29 czerwca 2016 o godzinie 14:06:40 napisał:
    Tekst pełen wyimaginowanej zawiści i zazdrości - bo on ma Black Woman Want, można to jeszcze inaczej przetłumaczyć Bierny , ..., wierny. Ty Nikt też możesz to mieć. jest takie powiedzenie, lepiej dzielić wspólną biedę niż kogoś sukces czy powodzenie. Bo ja nie mogę znieść, że on ma a ja nie mam. Skoro ja nie mam pn też nie powinien mieć, zabrać mu. Autor jest zakompleksiony, jest mu w życiu źle, jest nieszczęśliwy. Nie ma rodziny, ma rower z którego odkręciła się śrubka (to zakręć sobie ją człowieku). Ale jednak on ma furę, skórę komórę, i Vaneski i Nikolki (dzieciom dam był spokój). Ten artykuł to kwintesencja zawiści, skrajnej formy zazdrości. A powinno być, skoro on ma to dlaczego ja nie mogę mieć - tak samo jak on - czyli skoro mu się udało mieć fajne żony z tipsami (kwestia gusta i mody, dla mnie taki kolorowy styl jest ciekawy i interesujący) i dzieci i odpowiedni status materialny to jest czego zazdrościć. To jest też frustracja, połączona z agresją, wulgaryzmy zaczynające się na k czy ch. tylko to potwierdza. dodałbym tylko nóż w kieszeni się otwiera - co by było gdyby był ten nuż w kieszeni podmiotu lirycznego w tym białym wierszu - byłaby "Teksańska masakra" tyle że bez piły. Rozumiem pewien naturalizm formy jako pewien wyraz ekspresji i emocji, ale używając tych słów na ka i cha autor stawia się znacznie niżej od tych krytykowanych - i to jest prawdziwy dramat. Wydaje mi się, że człowiek powinien być ambitny. Skoro ci Łysi nie mają mózgu to skąd to mają - w myśl powiedzenia "biednyś boś głupi, głupiś boś biedny". Co by było gdyby nad Zalew zajechał Gość najnowszym Modelem Phantoma (Rolls), z elegancką żoną, gromadką szczęśliwych dzieci i jak na złość ludzi niezwykle kulturalnych i ułożonych. Zawsze można znaleźć powód jak w tym kawale o misiu i zajączku cyt. z filtrem czy bez, a niedźwiedź bęc zająca po uszach "znowu zając nie nosisz czapki.
    0
    0
  4. "Thomas" dnia 29 czerwca 2016 o godzinie 22:48:54 napisał:
    Szanowne Kolegium Redakcyjne, Panie Robercie Szacunek dla pewnej Osoby jest pewnym obligatoryjnym wymogiem, abyśmy trzymali wysoki poziom (treść i formę). Nie zapominajmy o tym.
    0
    0
  5. "Thomas" dnia 29 czerwca 2016 o godzinie 23:34:34 napisał:
    Zresztą szukam tu drugiej Japonii i jej nie widzę, nawet samochód jest niemiecki.
    0
    0
  6. "Marian" dnia 30 czerwca 2016 o godzinie 0:38:19 napisał:
    A co chodzi z tym tekstem?
    0
    0
  7. "d" dnia 30 czerwca 2016 o godzinie 8:22:34 napisał:
    Schizofrenia czy co, po co to??? Primo - przecież na plażę nie da się dojechać samochodem, secundo - mentalność zamojska jest taka, że strach nad zalewem wypić piwo, bo zaraz "powszechna straż obywatelska" dzwoni po straż miejską i trzeba uciekać na rowerze w pole ( w polu nawet na rowerach nie dają rady:-).
    0
    0
  8. "PODATNIK" dnia 30 czerwca 2016 o godzinie 17:24:59 napisał:
    Może po to ten tekst? http://roztocze.net/23-latek-utonal-w-zwierzyncu/
    0
    0
  9. "Znamy" dnia 8 lipca 2016 o godzinie 12:54:57 napisał:
    faktycznie autor jest nikim. Ale wiadomo o kogo chodzi
    0
    0


UWAGA!! Komentarze zawierajace więcej niż 1 link(adres strony) są blokowane automatycznie przez system antyspamowy. Publikacja ich wymaga interwencji administratora. Aby opublikować więcej niż jeden link zalecamy publikację ich w kolejnych komentarzach.

Zapoznałem się z regulaminem usługi dostępnym na stronie(www.roztocze.net/regulamin-kometarze/) i akceptuję jego postanowienia.

Anty-spam:

R E K L A M A