R E K L A M A

17 stycznia 2017

roztocze.net

AKTUALNE TEMATY :    BUDŻET OBYWATELSKI |  FERIE 2017 

Jacek Krzysztof Danel omawia książkę dra hab. Sławomira Cenckiewicza, „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943 – 1991”.

 

To najlepsze opracowanie o działalności służb specjalnych tzw. Polski Ludowej, jakie zostało opublikowane po 1990 roku w Polsce i poza jej granicami.

 

Podsumowując swoją pracę autor napisał: „Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów Ludowego Wojska Polskiego była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL, które rozpocząłem w 2006 roku, nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane. Ta książka jest ostatecznym pożegnaniem z mitem o << patriotach w mundurach >> z LWP. Prowadzone przeze mnie studia obaliły przy okazji również mit profesjonalizmu środowiska wojskowych tajnych służb PRL oraz to, że członkowie PZPR zostali jakoby wyłączeni z działań operacyjnych wywiadu wojskowego. Zaprzeczają temu wspomniane na kartach tej publikacji przykłady Manfreda Gorywody, Stanisława Cioska, Ireneusza Sekuły, Józefa Oleksego i wielu innych działaczy partyjnych.”

 

Przez cały okres istnienia Ludowego Wojska Polskiego (1943 – 1990), armia ta nie odnosiła się do chlubnych tradycji ORĘŻA POLSKIEGO, ale jak akcentowali teoretycy i ideologowie marksistowscy, zrywała świadomie z dawną „burżuazyjną armią” i jedynie – tylko wybiórczo -w ramach legitymizacji władzy komunistycznej, inkorporowała narodowe tradycje wojskowe. Takim przykładem może być wprowadzenie w 1982 roku do wyposażenia Kampanii Reprezentacyjnej LWP rogatywek. Przez cały okres Polski Ludowej, od 1944 do 1990 roku, we wszelkich dokumentach wytworzonych przez komunistyczną armię, pisano o Wojsku Polskim, a nie Ludowym Wojsku Polskim, które występowało jedynie w propagandzie komunistycznej i mediach PRL.

 

Komunistyczne Siły Zbrojne od początku do końca realizowały doktrynę komunistyczną. Były – jak pisze autor – „armią nowego typu”, która nie mieściła się w jakichkolwiek z dotychczasowych tradycji ORĘŻA POLSKIEGO. Początkowo była faktycznie – Polską Dywizją Armii Czerwonej.

 

Przed wstępem do swojej pracy autor przypomniał słowa gen. Władysława Andersa z przemówienia radiowego, wygłoszonego 25 lutego 1954 roku, czyli dokładnie sześćdziesiąt lat temu: „Tradycja oręża polskiego jest tak wielka i tak stara jak nasza tysiącletnia historia. Są w niej zwycięstwa, są i klęski, ale nie może w niej być zdrady narodowej. Lepiej nie mówić o tradycji tam, gdzie oddziały formował nasz wróg i najeźdźca Polski.”

 

Trudno na kilku stronach omówić publikację Cenckiewicza, która mimo podtytułu, że jest wprowadzeniem do syntezy, faktycznie nią jest. Autor włożył ogrom pracy, dokonując żmudnej kwerendy dokumentów źródłowych, zapoznając się z bardzo bogatą literaturą przedmiotu, która w książce liczy dwadzieścia pięć stron.

 

Konstrukcja praca ma charakter chronologiczny i składa się z siedmiu rozdziałów. Pierwsze trzy: „Ludowe Wojsko (nie)Polskie”, „Wywiadowcze korzenie i początki” oraz „Kadry są najważniejsze: instruktorzy i ich agenci (1944-1956)”, są wprowadzeniem do rozdziałów IV – VII.

 

„Walka z reakcją (1945-1956)” – rozdział czwarty – opisuje pierwszy okres funkcjonowania wywiadu, aż do przełomu 1956 roku. Najobszerniejszy, ze względu na ramy czasowe ( ponad dwadzieścia pięć lat ), jest rozdział piąty, zatytułowany „Na Zachód marsz… (1956-1981).” Rozdział szósty – „Pożar (1981-1987)” – obrazuje największy kryzys w dziejach wywiadu wojskowego Polski Ludowej. „Rewolucja wojskowa Misztala (1987 – 1991) to okres przejścia wywiadu wojskowego komunistycznej armii do pracy w Polsce Niepodległej, inspirującej do NATO i Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Książkę zamyka dodatek zatytułowany „Życie po życiu (1991 – 2006)”, opisujący funkcjonowanie Wojskowych Służb Informacyjnych do chwili ich rozwiązania.

 

Ze względu na ostatnie publikacje i wystąpienia publiczne byłych pracowników WSI, jakie miały miejsce po premierze filmu Władysława Pasikowskiego o śp. płk Ryszardzie Kuklińskim, w omówieniu książki skupię się na siódmym rozdziale oraz wspomnianym dodatku.

 

Po filmowej premierze „Jack Strong” w mediach występował często Aleksander Makowski, jedna z najbardziej dwuznacznych postaci polskich służb oraz ostatni szef WSI gen. Marek Dukaczewski, oskarżający o zdradę płk Kuklińskiego, głosząc farmazony na temat luksusowo zakonspirowanych w USA synów pułkownika. Gloryfikował działanie Wojskowych Służb Informacyjnych i oskarżał Antoniego Macierewicza o ich likwidację, co było – według jego wiedzy – większym nieszczęściem niż biblijny potop.

 

Zwolennicy „Okrągłego stołu” i gabinetu rządowego Tadeusza Mazowieckiego lubią powtarzać w mediach, że był to pierwszy rząd III Rzeczpospolitej. Nie chcą pamiętać, że tuż po zaprzysiężeniu, premier Mazowiecki w dalszym ciągu sumiennie wypełniał militarne zobowiązania wobec Układu Warszawskiego, uważając za głównego wroga Stany Zjednoczone i państwa Zachodu, a za sojusznika Związek Sowiecki. Cenckiewicz powołuje się na dokumenty, z których wynika, że plany Zarządu II na lata dziewięćdziesiąte dwudziestego wieku zakładały kontynuację działań przeciwko państwom NATO. Jednocześnie coraz częściej – początkowo za zgodą sowieckiego naczelnika GRU (Główny Zarząd Wywiadu) – dochodziło do oficjalnych kontaktów pomiędzy kierownictwem Zarządu II a Agencją Wywiadu Obronnego Stanów Zjednoczonych: „W tym samym czasie doszło również do zacieśnienia współpracy Departamentu I MSW z CIA. W latach 1989 – 1990 pomiędzy reprezentantami obu służb (m. in. John Palevich, Paul Redmond i płk Aleksander Makowski, płk Ryszard Tomaszewski) toczyły się poufne rozmowy (najpierw w Lizbonie i Rzymie, a później w Warszawie), których stawką była przyszłość funkcjonariuszy wywiadu PRL. Toczyły się one za wiedzą kierownictwa resortu spraw wewnętrznych. W wyniku tych rozmów Departament I został skreślony z listy wrogich wywiadów, a ludzie komunistycznego wywiadu (zwłaszcza zasłużonego dla Sowietów Wydziału Naukowo – Technicznego, który zdobywał w przeszłości zachodnie technologie) zaczęli tworzyć służby odrodzonej Polski i kierować nimi”.

 

Mimo klimatu odprężenia, współpraca z Amerykanami nie była pozbawiona incydentów. W czerwcu 1989 roku, ambasador USA w Warszawie John Davis informował ówczesnego wiceministra spraw zagranicznych Jana Majewskiego (również pracownika wywiadu), że pracujący w Konsulacie Generalnym PRL w Nowym Jorku dyplomaci byli w minionym okresie zaangażowani w działalność niezgodną z ich oficjalnym statusem i są prawdopodobnie pracownikami wywiadu: „W związku z powyższym ambasador J. Davis, po dyskusjach na wysokim szczeblu w Waszyngtonie, prosi o wycofanie nominacji ob. Hytryna do Konsulatu Generalnego PRL w Nowym Jorku. Czyni to nieformalnie, ale ma pełną świadomość, że jeżeli strona polska tego nie zrobi, i ob. M. Hytryn wykorzysta już otrzymaną wizę, będzie miał poważne kłopoty na lotnisku w Nowym Jorku.”

 

W tym samym czasie – jak pisze Cenckiewicz – doszło do ochłodzenia relacji polsko – sowieckich w rezydenturach, gdzie spotykali się oficerowie Zarządu II z oficerami GRU, nad czym ubolewał attaché w Amsterdamie, ppłk Bohdan Sienkiewicz. Oficerowie – już Wojska Polskiego – gorliwie realizowali zadawania wynikające z obecności Rzeczypospolitej Polskiej w Układzie Warszawskim. W dalszym ciągu wywiad wojskowy za główny cel operacyjny uważał Stany Zjednoczone. Obowiązkiem rezydenta Zarządu II w USA było wykrywanie, śledzenie i rozpracowywanie przedsięwzięć wojskowo – politycznych Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników w dziedzinie przygotowań do działań przeciwko Polsce i Układowi Warszawskiemu.

 

W kwietniu 1990 r. prezydent PRL (zwany prezydentem RP) i zwierzchnik sił zbrojnych gen. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Michaiłem Gorbaczowem z dumą podkreślał, że: „100 procent naszych generałów i pułkowników to ci, którzy kończyli radzieckie akademie wojskowe. To zabezpiecza nam rezerwę doświadczonych, normalnie wykształconych ludzi na lata naprzód.”

 

W tym samym czasie, przy wsparciu Jaruzelskiego, w resorcie obrony narodowej zatrudniono w randze wiceministrów i współpracowników premiera Janusza Onyszkiewicza i Bronisława Komorowskiego. W połowie kwietnia 1990 r. minister obrony narodowej gen. Florian Siwicki podjął decyzję o reorganizacji Zarządu II, a w zasadzie integracji służb wojskowych. Zgodnie z duchem czasu postanowiono pozbyć się skompromitowanych w PRL szyldów Zarządu II i Wojskowej Służby Wewnętrznej. Zdecydowano się na „odnowę”, polegającą na połączeniu służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych w jedną strukturę: Zarządu II Wydziału i Kontrwywiadu Sztabu Generalnego WP. Nie przeprowadzono nawet płytkiej weryfikacji kadr wojskowych, co w tym samym czasie zrobił Urząd Ochrony Państwa. Brak tej weryfikacji umożliwił utrzymanie w instytucjach państwowych sieci oficerów i współpracowników służb wojskowych, a także gwarantował bezpieczeństwo archiwów Zarządu II i WSW: „Lifting tajnych służb wojskowych był jedną z ostatnich aktywności Siwickiego w MON. W połowie roku Jaruzelski zadecydował, że >>odejdzie razem ze swoimi ministrami<<. W lipcu 1990 r. nowym szefem MON został rekomendowany przez Jaruzelskiego absolwent uczelni sowieckich wiceadm. Piotr Kołodziejczyk. Zwraca uwagę fakt, że minister wiceadmirał mianował wieloletniego oficera Oddziału „K” (europejskiego) Zarządu II (1965-1987) – kadm. Czesława Wawrzyniaka na szefa Gabinetu MON. Zarząd II Wywiadu i Kontrwywiadu rozpoczął działalność 1 września 1990 r. i w pierwszym okresie zatrudniał w Centrali 496 osób. Według różnych relacji o takiej konstrukcji służb wojskowych, już w wolnej Polski, ostatecznie zdecydował prezydent RP gen. Wojciech Jaruzelski, namawiany do tego przez ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka i szefa WSW gen. Edmunda Bułę. Ostatni szef kontrwywiadu zdążył jeszcze skopiować (sfilmować) kartotekę WSW i przekazać ją Sowietom. Tymczasem, jak ustaliła w 1991 r. sejmowa Nadzwyczajna Komisja do Zbadania Działalności byłej WSW, gen. Buła wydał też: >>ustne polecenie podjęcia likwidacji zasobów archiwalnych Szefostwa WSW. Podobne działania podjęto w terenowych organach WSW.”

 

Odpowiedzialny za niszczenie akt WSW był szef Zarządu WSW Śląskiego Okręgu Wojskowego płk Stanisław Torebka. W maju 1990 r. przeszedł do Oddziału Attachatów Wojskowych Zarządu II i wyjechał do Związku Sowieckiego, jako zastępca attaché wojskowego RP w Moskwie. Takich „perełek” z pracy tzw. fachowców w wywiadzie i kontrwywiadzie PRL, a potem III RP w książce jest więcej. Chwilami czyta się te „rewelacje” jak dobrą książkę sensacyjną w stylu Roberta Ludluma, John’a Grishama, czy też Fredericka Forsytha.

 

W dodatku „Życie po życiu (1991 – 2006)”, autor zajmuje się sprawą Józefa Oleksego, powrotem Aleksandra Makowskiego, działalnością gen. Marka Dukaczewskiego, lustracją i ostateczną likwidacją Wojskowych Służb Informacyjnych. Pisze o słabości WSI i braku kompetencji jej oficerów, o której teraz w mediach „trąbi” gen. Dukaczewski, przedstawiając przykłady wpadek na podstawie dostępnych dokumentów. Gdyby dziennikarskie „gwiazdy” naszych mediów, służące wiernie obecnej władzy, zamiast snuć bezsensowne opowieści w programach publicystycznych, zechciały zapoznać się z treścią tej książki, być może nie promowałyby ludzi, którzy okazali się „bohaterami” minionej epoki. O występującym ostatnio w studiach TVNu płk Aleksandrze Makowskim autor napisał: „Kompromitacją wywiadu WSI okazał się także udział w wojnie afgańskiej po 2001 r. Chodzi o wykorzystanie w niej płk Aleksandra Makowskiego, wieloletniego funkcjonariusza Departamentu I i MSW, zasłużonego m. in. w działaniach przeciwko podziemiu >>Solidarności<<, w latach 80. bliskiego współpracownika wiceministra spraw wewnętrznych gen. Władysława Pożogi. To właśnie legenda Makowskiego z czasów PRL i kontakty zagraniczne zadecydowały o jego wykorzystaniu przez WSI. Ten były oficer SB i wiceprezes firmy ochroniarskiej >>Konsalnet<<, za wiedzą gen. Marka Dukaczeskiego i ministra Jerzego Szmajdzińskiego, który w grudniu 2001 r. spotkał się z Makowskim w mieszkaniu konspiracyjnym WSI, miał współorganizować >>osłonę wywiadowczą<< dla polskiej obecności w Afganistanie. Według autorów raportu z weryfikacji WSI osłona ta miała polegać na stworzeniu w ramach operacji WSI o kryptonimie >>Kandahar<< firmy handlowej (lub sieci firm) zaopatrującej polskie wojsko w Afganistanie, a przy okazji stanowić >>bazę dla działań rozpoznawczo – wywiadowczych<<. Zaangażowanie byłego oficera bezpieki w jedną z najważniejszych po 1990 r. operacji wywiadowczych nastąpiło mimo ostrzeżeń szefa UOP i amerykańskich sojuszników, którzy niezależnie od siebie zgłaszali wobec osoby Makowskiego szereg wątpliwości. Według raportu z weryfikacji WSI, począwszy od 2002 r. Makowski otrzymał od WSI ponad 30 000 zł oraz ponad 100 000 dolarów. Nieco później doprowadził do zawarcia z WSI nieformalnej umowy na świadczenie usług wywiadowczych (zabezpieczenie źródeł informacji i swoich potrzeb), za co zażądał 40 000 dolarów miesięcznie. Głównego >>operatora<< WSI w Afganistanie: jako źródła nikt nigdy nie weryfikował. Nie sprawdzano jego wiarygodności, nie kontrolowano jego osoby, nie sprawdzono nawet jego miejsca pracy i otoczenia. Co więcej, nigdy nie podjęto weryfikacji jego źródeł [w Afganistanie], a on sam nie zgodził się na ujawnienie ich personaliów wywiadowi. Oficerowie wywiadu nie mieli też możliwości spotkać się z nimi osobiście bez towarzystwa Makowskiego.”

 

Cenckiewicz napisał, że dla niektórych oficerów WSI as wywiadu PRL był niewiarygodny. W 2004 r. płk Maciej Hermel określał informacje Makowskiego jako „powierzchowne”, „zasłyszane”, „przeinaczone” lub „niepełne”. W talenty Makowskiego uwierzył m. in. Radosław Sikorski, który będąc ministrem obrony narodowej, miał nawet zapoznać się z dokumentami operacji „Kandahar”. Był nią tak zauroczony, że postanowił poinformować o wszystkim Amerykanów, w oczach których Makowski był już od dłuższego czasu niewiarygodny. Wprowadził w błąd prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który tak o tym mówił: „Kolejny zarzut dotyczył pewnej tajnej informacji, którą Sikorski przedstawił mi jako olbrzymi sukces WSI, co okazało się całkowitą bzdurą. Poinformowanie o tym Amerykanów było kompromitacją.”

 

Skandaliczną sprawą był także awans gen. Bolesława Izydorczyka, którego objęła wewnętrzna kontrola WSI. Izydorczyk nie tylko był szkolony przez GRU w Moskwie, ale latem 1992 roku spotkał się w Zakopanem z rezydentem służb rosyjskich. Było to jednoznacznie spotkanie wywiadowcze. Szef WSI, płk Tadeusz Rusak pisał o tym do Ministra Obrony Narodowej Bronisława Komorowskiego w 2000 roku, informując obecnego Prezydenta RP, że analiza całego materiału skłania do stwierdzenia, iż gen. dyw. Izydorczyk celowo może ukrywać fakty związane z okresem pobytu w Moskwie. Pomimo wielu negatywnych przesłanek, zebranych w toku przeprowadzonego w roku 2000 przez Biuro Bezpieczeństwa Wewnętrznego postępowania sprawdzającego Izydorczyka, szef WSI gen. Tadeusz Rusak – jak sam stwierdził – wobec nacisków szefa MON, ministra Bronisława Komorowskiego, wydał gen. Izydorczykowi certyfikat bezpieczeństwa NATO do dokumentów NATO oznaczonych klauzulą „ściśle tajne”…

 

dlugie-ramie moskwy

Sławomir Cenckiewicz „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991 (wprowadzenie do syntezy)”, ZYSK I S – KA Wydawnictwo, Warszawa 2011.

 

26 lutego 2014
Autor:
Czytelnia

Oceń artykuł klikając na gwiazdki!

Liczba ocen: 0

R E K L A M A

    2 komentarze

Komentarze publikowane poniżej, są elementem bezpłatnej usługi świadczonej na rzecz użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść i stylistykę komentarzy poniżej.
Naruszenia prawa należy zgłaszać na adres redakcji dostępny na stronie KONTAKT




  1. "Czytelnik" dnia 26 lutego 2014 o godzinie 10:39:47 napisał:
    Dlaczego jest tak mało książek Cenckiewicza w ofercie Książnicy Zamoyskiej??? Szczerz mówiąc, brak wielu innych (o)pozycji.
    0
    0
  2. R E K L A M A

  3. "irek" dnia 26 lutego 2014 o godzinie 19:14:11 napisał:
    Bo książka ta nie wpisuje się w kanwę POlitycznie poprawnych
    0
    0


UWAGA!! Komentarze zawierajace więcej niż 1 link(adres strony) są blokowane automatycznie przez system antyspamowy. Publikacja ich wymaga interwencji administratora. Aby opublikować więcej niż jeden link zalecamy publikację ich w kolejnych komentarzach.

Zapoznałem się z regulaminem usługi dostępnym na stronie(www.roztocze.net/regulamin-kometarze/) i akceptuję jego postanowienia.

Anty-spam:

R E K L A M A